Kiszone jabłka, przysmak Słowian

kiszone jabłka

Niesiona na fali jabłkowych przetworów ponownie przygotowałam kiszone jabłka. Poprzednio to była tylko mała przygrywka, teraz poszłam na całość. No, prawie na całość, bo na razie sonduję różne warianty z zamiarem wybrania ulubionego sposobu. W przyszłym roku przygotuję wielki gliniany garnek kiszonych jabłek. Albo lepiej wielki słoik albo dwa. A co! Kiszonki są przecież bardzo zdrowym dostarczycielem potrzebnych organizmowi bakterii, podnoszą odporność i dowożą witaminę K2, o czym wspominałam niedawno. Nie wiem tylko, czy ta reguła (dotycząca witaminy K2) sprawdza w przypadku fermentowania owoców - może ktoś z Was wie i zechce mnie podszkolić? Kontynuuj czytanie →

Kiszona brukselka na jesień i zimę

kiszona brukselka

Wiesz już na pewno, że fermentuję różności, więc w słoju musiała się także znaleźć kiszona brukselka. Choć nie, źle to ujęłam. Do słoja wskoczyła jeszcze przed ukiszeniem, surowa, pomyślałam bowiem, że skoro nastał sezon na brukselkę, to trzeba spróbować ją zakisić. Przecież brukselka to również kapusta, a warzywa kapustne kiszą się wyjątkowo łatwo i bezproblemowo. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Kupiłam kilogram brukselki, umyłam, oczyściłam z uszkodzonych listków i wpakowałam do dużego słoja. Kontynuuj czytanie →

Smażone kanie w zalewie octowej

smażone kanie w zalewie octowej

Gdy w poprzednią niedzielę i trzy dni później naszym łupem padły wielkie sowie kapelusze, musiałam je jakoś zagospodarować, zrobiłam więc smażone kanie w zalewie octowej. Dlaczego napisałam "sowie kapelusze"? Dlatego, że w Wielkopolsce czubajki kanie są nazywane sowami, a w niektórych rejonach spotkałam się też z nazwą "bociany". Dlaczego bociany, to łatwo zgadnąć - wszak stoją na jednej chudej nodze 😀  Tak czy siak - grzyby te nazywane są mianami pochodzącymi od ptaków. Ciekawe, dlaczego? Kontynuuj czytanie →

Mus jabłkowy najprostszy

mus jabłkowy

Najczęściej ze spadających z drzewa antonówek przygotowuję mus jabłkowy - najprostszy, taki bez żadnych dodatków. Bo choć pokazałam Ci już liczne moje tegoroczne przetwory z jabłek - kompot, ocet z papierówek i ze skórek jabłkowych, masełko jabłkowe, mus z rozmarynem, paprykę w musie jabłkowym z ziołami, a w planach mam jeszcze galaretkę z rozmarynem, kiszone jabłka oraz herbatkę z obierek, to jednak najczęściej i najprościej zmieniam nasze jabłuszka w zwykły mus jabłkowy. Nazwa "mus" sugeruje, że substancja jest gładka, ale nie zawsze tak się dzieje. Najczęściej prażę po prostu jabłka, zwykle antonówki, do momentu, aż się rozpadną. Jednak zawsze w masie zostaje trochę miękkich jabłkowych grudek i taki "mus" lubię najbardziej. Jeśli z jakiegoś powodu zależy mi na bardzo gładkim musie, wówczas miksuję przecier. Ale robię to rzadko... Kontynuuj czytanie →

Grzyby solone - zapomniany sposób konserwacji

grzyby solone

Po raz pierwszy grzyby solone robiłam już w latach dziewięćdziesiątych i był to bardzo dobry sposób ich konserwacji. Później zapomniałam o soleniu na dobrych kilka (może nawet kilkanaście) lat. Zapomniałam - to złe słowo. Nie zapomniałam, marzyłam o tym, żeby znów mieć grzybów tak dużo, abym mogła je zakonserwować solą. Jednak nie składało się od lat. Nie było dużych grzybobrań, a te grzybki, które udawało się znaleźć, najczęściej suszyłam lub marynowałam. Bo żeby zdecydować się na solenie, muszę nazbierać naprawdę sporo grzybów. Suszenie jest pierwsze w kolejności, bez suszonych grzybów nie wyobrażam sobie grudniowych świąt. Z kolei małe kapelutki zwykle marynuję, a tylko duże, zdrowe kapelusze przeznaczam do solenia. Trzeba też pamiętać o tym, że nie wszystkie gatunki nadają się do konserwowania takim sposobem. Kontynuuj czytanie →