Ogórki po mołdawsku, marynowane

ogórki po mołdawsku

Pomysł na marynowane ogórki po mołdawsku podpatrzyłam na jednym z kanałów na YouTube. Autorzy pochodzą z Mołdawii, jednak jakiś czas temu wyemigrowali do Niemiec. Uprawiają niewielką działkę, taki nasz ROD, na której rośnie wiele roślin. Na kanale przedstawiają rozmaite przetwory i dania z własnych upraw. I na szczęście mówią po rosyjsku, bo po mołdawsku na pewno niczego bym nie zrozumiała 😉 I tam znalazłam ogórki po mołdawsku. Przepis mnie zachwycił z dwóch powodów. Pierwszy to minimalna ilość octu, który został użyty do tych ogórków, a drugi - to, że się ich nie pasteryzuje, więc mam nadzieję, że nie będą ugotowane. Bo te ogórki tylko zalewa się wrzątkiem. Ale może opiszę wszystko po kolei, więc zapraszam. Kontynuuj czytanie →

Tradycyjne ogórki konserwowe jak w PRL

tradycyjne ogórki konserwowe

W tym roku postanowiłam zrobić tradycyjne ogórki konserwowe, bo bardzo chciałam przypomnieć sobie smak przetworów z czasów PRL. Wprawdzie w moim domu rodzinnym prawie wszystkie przetwory przygotowywało się we własnym zakresie, ale pamiętam smak kupnych ogórków konserwowych. Czasem Mama kupowała je na jakąś imprezę, a w barach i stołówkach takie ogórki były powszechnie dostępne. Muszę przyznać, że bardzo lubiłam PRL-owskie tradycyjne ogórki konserwowe. Często bywało i tak, że smaczna zalewa znikała ze słoika wcześniej niż ogórki! Jest to uniwersalna zalewa, którą można użyć do konserwowania innych warzyw, np. do papryki, a nawet do grzybów. W tym przepisie znów używam octu spirytusowego, bo to jest stary przepis z Zakładów Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego (ZPOW). Receptura państwowa obowiązująca w PRL 🙂 Ale ogórki są łagodne, a nie bardzo octowe. Lubimy takie niezbyt kwaśne, więc według nas - są pyszne! Kontynuuj czytanie →

Krokodylki do słoików na zimę

krokodylki do słoików na zimę

Krokodylki, czyli ogórki przygotowane na ostro, są powszechnie znane i dość popularne. Kiedyś, dawno temu, pisałam już o ostrych ogóreczkach, które w dużej ilości robiłam na zlot zielarski. W środowisku zielarzy moje krokodylki robiły furorę, bo są bardzo smaczne. Równocześnie ostrrre, słodkie i kwaśne. Słodkie od cukru, ale on jest tu niezbędny, żeby zrównoważyć ocet i pikantne przyprawy. Zwykle nie używam aż tyle cukru w przetworach, ale krokodylki stanowią jeden z wyjątków. Tu po prostu bez cukru się nie da! Ale większość tego cukru zostaje w zalewie, której nikt nie spożywa. Tylko trochę słodyczy przenika do ogórków, łagodząc i równoważąc kwasowość octu oraz ostrość czosnku i chili. Kontynuuj czytanie →

Ogórki warszawskie

ogórki warszawskie

W moim rodzinnym domu pod nazwą "ogórki warszawskie" kryły się znakomite, wspaniałe, najlepsze ogórki konserwowe. Zresztą ta nazwa chyba  funkcjonowała w całej Wielkopolsce, bo wciąż się z nią spotykałam. "Warszawskie" były marynowane w occie, w odróżnieniu od zwyczajnych, kiszonych ogórków. Nikt nie mówił "ogórki konserwowe", takie coś można było co najwyżej kupić w sklepie społemowskim. Za to wszyscy znali i lubili ogórki warszawskie. Przepisy w poszczególnych domach różniły się drobiazgami. Ten dodawał więcej soli, inny więcej octu, a ów wolał nieco słodszą zalewę. Ale to były niuanse. Kontynuuj czytanie →

Ogórki po taszkiencku

ogórki po taszkiencku

Przepis na ogórki po taszkiencku wyszperałam w czeluściach Internetu. A że bardzo mi się spodobał, to postanowiłam go wypróbować. I tak oto zrobiłam ogórki marynowane w soku pomidorowym, bo tym w istocie są ogórki po taszkiencku. To jest rodzaj osobliwej marynaty, gdzie zamiast wody z octem używa się soku pomidorowego. Uważam, że jest to fenomenalny pomysł, żeby w słoju nie przechowywać wody, tylko sok warzywny. Po zjedzeniu ogórków sok można wypić i nic się nie zmarnuje. Choć nie wykluczam, że są ludzie, którzy wypijają również marynatę przygotowaną z octu i wody, to u nas nie ma na nią amatorów. A na sok pomidorowy zawsze znajdą się chętni! Kontynuuj czytanie →