W tym roku po raz pierwszy od bardzo dawna dałam radę przygotować gąski marynowane. Udało nam się zebrać tych grzybków na tyle dużo, że już warto było marynować je osobno. Bo zazwyczaj trafiało się tylko kilka gąsek, które lądowały w słoikach z mieszanymi marynowanymi grzybkami albo jako dokładka do innego gatunku. Ale ten rok jest dziwny. Grzyby rosną w całkiem innych miejscach, niż zazwyczaj, przez co nie sprawdzają się odwieczne miejscówki. Bo od lat w określonej porze szło się tu na kanie, tam na maślaki, do znanego młodnika na prawdziwki, a na sarniaki trzeba było jechać w sam środek lasu. Ale nie w tym roku, teraz nie sprawdzają się żadne reguły! Maślaki na środku ścieżki, a nie w zagajniku, sarniaki w zupełnie innej części lasu niż zawsze. No i na fali tych niezwykłości znaleźliśmy dość dużo gąsek. Kontynuuj czytanie
Gąski marynowane bez pasteryzacji




