Przedmiotem i podmiotem mojego nowego eksperymentu jest potasowe mydło lniane, czyli sapo kalinus na bazie oleju lnianego. Cudowne mydło, czy to znacznie przetłuszczone (tak jak to mydło), czy też nie (gospodarcze lniane bez przetłuszczenia, idealne do pompki). Ochrania, natłuszcza (jeśli jest przetłuszczone), myje i równocześnie nawilża. Zawsze swoją obecnością sprawia miłą niespodziankę. A ja tymczasem miałam dwie równoczesne misje do spełnienia, aż żal, że nie da się tych eksperymentów pokazać na zdjęciach. Pierwsza misja polegała na tym, żeby sprawdzić skuteczność działania pompki pianotwórczej w spienianiu mydeł potasowych o różnym stopniu rozcieńczenia. Druga misja to próba rozcieńczenia potasowego mydła lnianego w takiej ilości wody, aby dało się uzyskać dość gęsty żel do mycia i konserwacji drewna.
Rozcieńczanie mydła potasowego
Potasowe mydło lniane dobrze jest rozpuścić przed użyciem. Tym sposobem uzyskuje się mydło w płynie o zmiennej konsystencji. Mój eksperyment polega zwłaszcza na ustaleniu stosunku ilości wody do mydła potasowego - tak, by uzyskać potrzebną gęstość i konsystencję, zarówno do stosowania w pompce pianotwórczej, jak i w niemal przemysłowym zastosowaniu do mycia i konserwacji drewna. To nie jest łatwe zadanie, choć na pozór takim się wydaje.
Zaczęłam od proporcji 1:1 (czyli 100 g mydła lnianego gospodarczego bez przetłuszczenia i 100 g wody). Już po chwili okazało się, że to zbyt duże rozcieńczenie mydła na początek. Zastosowałam więc proporcję: 3 części mydła (150 g) na 2 części wody (100 g). Rozpuszczanie mydła trwało naprawdę długo - nie zniechęcaj się jednak, jeśli chcesz wykonać mydło w płynie podobnym sposobem. Ale... po upływie pewnego czasu okazało się, że z proporcji 150 g mydła na 100 g wody nie uzyskałam mydła w płynie. Po całkowitym rozpuszczeniu (musiałam pozostawić w jednym naczyniu mydło z wodą na całą noc) znów powstała pasta. Nieco rzadsza, ale pasta!
Mydło lniane do mycia i konserwacji drewna - koniec eksperymentu
Przyznam się, że w tym momencie odstąpiłam od prób dalszego rozcieńczania pasty potasowej do konsystencji gęstego żelu do mycia drewna. Myślałam, że uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, ale nic z tego... Wybrałam więc dalsze próby rozcieńczania potasowego mydła lnianego do takiej konsystencji, żeby uzyskać dość dobrą pianę za pomocą pompki pianotwórczej. Sporo czasu mi to zajęło. Nie było łatwo, bo mydło na początku strasznie długo się rozpuszczało, na szczęście stopniowe rozcieńczanie wodą było już znacznie łatwiejsze.






w końcu dla oszczędności wynaleziono te pompki ?
Tak, są świetne!
Proszę o pomoc. Kupiłam u Pani butelkę z pompką. Zrobiłam mydło pomarańczowe wg Pani przepisu, ale niestety piana nie wychodzi. Nie wiem czy to wina mydła (przetluszczenie) czy czegoś innego...
Może ma Pani pomysł...
Mydło pomarańczowe, według mojego przepisu????? Ojoj, które to?
Proponuję przeczytać wpis o mydle i pompce pianotwórczej - może odrobinę rozjaśni mroki niewiedzy i niedoświadczenia? Oto on: https://www.hajduczeknaturalnie.pl/potasowe-mydlo-lniane-eksperyment-z-piana/
Ja totalny bąbelek. To moje pierwsze mydlo potasowe Staram się jak mogę. Czytam co się da 🙂
I ma Pani rację, pomaranczowe jest z "Ukrecone ". Olej słonecznikowy, I 40g oleju z lnianki do danego na drugi dzień.
Zależy mi na piance...i nie wiem co jest nie tak, bo rozcieczyłam mydło 1:10...
Nie robiłam pomarańczowego mydła Mili, więc nie wiem, jak ono się zachowuje. Może to rzeczywiście kwestia przetłuszczenia?
Proszę jeszcze napisać, co to dokładnie znaczy, że piana nie wychodzi. Czy z pompki leje się płyn? Czy bardzo rzadka piana?
Bardzo rzadka piana. Powiedziałabym że "niedorobiona". Duże bąble powietrza.
To by wskazywało na "winę" mydła, a nie pompki. Może warto dla odmiany spróbować inne stężenie - trochę bardziej gęsty płyn? Trzeba próbować, nie ma rady. Tu nie ma jednej recepty dobrej dla wszystkich.
Ja w cale nie uważam żeby to wina była pompki.
Właśnie wręcz przeciwnie. Jest jakiś myk w mydle. Pytam bo moje doświadczenie z mydłem potasowym jest raczej zerowe. Wiem że każdy olej ma swoje właściwości a ja ich jeszcze nie do końca ogarniam. Z drugiej strony nie chce powielać błędów dlatego pytam. No nic, następnym razem spróbuje dokładnie wg Pani przepisu i zobaczymy czy to ja czy mydło:)
Dziękuję za zainteresowanie. Pozdrawiam
Wspomniałam o pompce, bo bałam się, że może jest uszkodzona. Tak też mogłoby być, prawda? A co z bardziej gęstym płynem? Czy wtedy piana nie jest lepsza? Albo wręcz przeciwnie - może jeszcze trzeba rozrzedzić? Próbuj, kochana!