Chleb gryczany najprościej
Niedawno znalazłam w sieci przepis na chleb gryczany doskonały. Postanowiłam sprawdzić, czy da się upiec taki chleb i czy to jest trudne. My wprawdzie nie unikamy glutenu jakoś szczególnie, ale pozbawione "gluta" produkty są obecne w naszej diecie od zawsze. Nie mam tu na myśli tych bezglutenowych "potworków" z półek sklepowych, a zwłaszcza chlebów o dziwnym składzie, jeszcze dziwniejszym smaku oraz najbardziej dziwnej cenie. Bardzo lubimy i często jadamy ryż, kaszę gryczaną i jaglaną, makaron sojowy i ryżowy, ziemniaki przyrządzone na rozmaite sposoby. Rzadziej - ale też się zdarza - kaszę kukurydzianą, quinoa, amarantus i tapiokę. Odkąd w rodzinie pojawiła się osoba na diecie bezglutenowej, moje szafki wzbogaciły się także o mąkę migdałową, kokosową, kasztanową, marantę trzcinową (trzcinowatą) oraz mąkę z tapioki, a skrobia kukurydziana i ziemniaczana obecne były w nich zawsze.
Jogurt raz jeszcze
Najlepiej jest zrobić jogurt ze świeżego mleka prosto od krowy czy kozy. Czyli - w praktyce - prosto od rolnika. Ja mam akurat łatwy dostęp do mleka koziego, czyli najzdrowszego, powodującego najmniej reakcji alergicznych.
Oranżada domowa i więcej o probiotykach
Co to jest oranżada? "Oranżada - chłodzący gazowany napój bezalkoholowy, tradycyjnie o intensywnie słodkim, pomarańczowym smaku. Do polskiej kuchni magnackiej oranżada trafiła w XVIII wieku, jako zapożyczenie z kuchni francuskiej. Przygotowywano ją wtedy z wody i cukru lub syropu oraz soku pomarańczowego" (Wikipedia). Nonsensopedia uzupełnia tę definicję następująco: "Oranżada (...) charakteryzuje się tym, że mimo bycia spragniony jak łania po ucieczce przed myśliwym, napój ten nie ugasi twojego pragnienia. Stworzony po to, by wywoływać ciągłe pragnienie. Substancja ta jest sprytnie pomyślaną mieszanką, która w praktyce jest maszynką do zbierania pieniędzy poprzez nieświadome spożywanie jej przez ludzi spragnionych. W skrócie działa to na zasadzie „zacznij, a nie przestaniesz”. W tym przypadku, gdy chociaż raz weźmiesz łyk oranżady, możesz być pewien, że będziesz musiał ją pić przez dłuższy okres czasu. Tak oto opróżniają się kolejne butelki tej morderczej cieczy."
Kiszone cytryny
Jedliście kiedyś kiszone cytryny? Ich smak jest wyjątkowy i niepowtarzalny - równocześnie kwaśny i słony, jakby perfumowany. Kiedyś zupełnie nie mogłam sobie wyobrazić tej nuty smakowej, więc rok temu uległam. Po prostu musiałam ich spróbować! Ale żeby spróbować, to albo trzeba pojechać do Maroka, albo zrobić je w domu. Wyprawa do Maroka to nie taka prosta sprawa, choć z pewnością tam, u źródła, kiszone cytryny smakują najlepiej. Ale przecież my też umiemy robić kiszonki, więc z pewnością eksperyment się powiedzie! Zrobiłam więc kiszone cytryny w domu i wpadłam po uszy. Tego smaku nie da się opisać. W nim można się tylko zakochać lub ... znienawidzić! Rozumiem doskonale, że to nie każdemu musi smakować, to jest dziwne i zaskakujące, ale ja pokochałam tę oryginalną kiszonkę od pierwszego kęsa. Pokochałam tak bardzo, że w tym roku musiałam zrobić ją znowu!
Kefir z grzybka tybetańskiego i co dalej
Znów od paru tygodni robię kefir z grzybka tybetańskiego - świeże kultury przywiozłam ze zlotu, podobnie jak kryształy kefiru wodnego. Tamte przetwarzają wodę z cukrem, umożliwiając mi przez całe lato produkcję pysznych, musujących owocowych lemoniad probiotycznych. Tymczasem grzybek tybetański przetwarza mleko, zamieniając je w kefir. Najlepsze do tego celu jest oczywiście świeże, surowe mleko (u mnie jest to mleko kozie), ale pasteryzowane ze sklepu też może być, a nawet UHT ostatecznie daje radę. Może to być także mleko roślinne, co z pewnością ucieszy wegan - najsmaczniejszy wegański kefir otrzymałam jak dotąd z mleka kokosowego. Po prostu - grzybek tybetański jest bardzo mocną i odporną kulturą.
Syrop bzowy z imbirem
Zauroczona zapachem kwiatów czarnego bzu postanowiłam wypróbować jeszcze syrop bzowy z imbirem. Przepisu na ten nagły wytwór wyobraźni nie zamieściłam w moim głównym wpisie o zaletach czarnego bzu, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wpadnę na taki pomysł. Zresztą - kto by miał cierpliwość czytać jeszcze dłuższy tekst? No - ale na pomysł wpadłam! A smak tego syropu jest tak genialny, że muszę się z Tobą podzielić recepturą i sposobem przygotowania - innym, niż wszystkie opisane dotychczas.
Probiotyki - dlaczego są ważne dla zdrowia?
Czy wiesz o tym, że probiotyki są bardzo ważne dla Twojego zdrowia? Z pewnością nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak ważna jest flora bakteryjna jelit dla układu odpornościowego. Źle pracujące jelita, zanieczyszczone złą żywnością, wypełnione potencjalnie patogennymi bakteriami i grzybami oraz zalegającymi toksynami mogą stać się czynnikiem powodującym niestabilność organizmu i rozmaite problemy.
Nalewka bzowa - etap pierwszy
Obiecana wcześniej nalewka bzowa została nastawiona - bez jeszcze kwitnie, jak się pospieszysz, to i Ty zdążysz nastawić! Wyrób tej nalewki dzieli się na dwa etapy - pierwszy trzeba przygotować już, teraz, na kontynuację w etapie drugim mamy jakieś 10 dni. Nalewkę z kwiatów bzu czarnego przygotowuję według przepisu pana Hieronima Błażejaka zwanego „Mistrzem nalewek”. W przepisach internetowych nalewka z bzu nadaje się do picia już po miesiącu, natomiast pan Hieronim uważa, że dopiero po roku nabiera szlachetnego smaku. To jak, poczekamy? Niech nalewka bzowa dojrzeje, rozwinie pełnię smaku i aromatu.
Kąpiel ziołowa - zrób sobie SPA
Najlepszym i najprzyjemniejszym sposobem na zmęczenie ciała i duszy jest kąpiel ziołowa, Twoje domowe SPA. Najpierw idź na łąkę, nad rzekę, do lasu, do ogrodu, na mokradła - i zbierz zioła przyjazne skórze. Albo przynajmniej takie miło pachnące. Możesz zebrać więcej, na zapas - nie ograniczaj się! Już sam spacer zadziała odprężająco, bo wiesz - kontakt z naturą, śpiew ptaków, zapach żywicy, szum wody, piękne widoki...
Żywokost, czyli sto procent satysfakcji
Zapragnęłam znaleźć żywokost, odkąd dowiedziałam się o jego cudownych właściwościach. Najbardziej pożądany jest jego korzeń, ale ten zdobywamy mniej więcej od października do marca. Praca łopatą do łatwych i przyjemnych nie należy, a przy tym trzeba wiedzieć, gdzie kopać. Dlatego od ponad roku uparcie poszukiwałam żywokostu w miejscach, o których wiem, że potencjalnie powinien tam rosnąć. To nie jest łatwa sztuka, tym bardziej, jeśli roślinę zna się wyłącznie ze zdjęć i rycin. Siedliska przyjazne dla żywokostu to obrzeża jezior i strumieni wolno płynących, mokre łąki, zarośla, rowy, podmokłe lasy. Rośnie na żyznych i wilgotnych glebach.









