Dziś wpis nader krótki i konkretny - postanowiłam zrobić kolejny wiosenny ekstrakt, czyli lepiężnik w kwasie mlekowym. Pisałam niedawno o forsycji, a dziś kolej na inną wiosenną roślinę. Jak wygląda lepiężnik różowy? O tej porze roku tak:
Dzięki dobrej znajomej jestem obecnie szczęśliwą posiadaczką kilku kępek lepiężnika różowego. Nie mam tu w okolicy dostępu do tego ziółka - nie chce rosnąć i już. Musiałam więc zasadzić kilka roślin w nieco zacienionym miejscu ogrodu. Lepiężnik lubi tereny podmokłe oraz okolice źródełek, strumieni i rzeczek - niestety, nie dysponuję w swoim ogrodzie żadną z płynących wód, a szkoda - uwielbiam rzeki mniejsze i większe!
Na szczęście mój przesłany pocztą lepiężnik dobrze zadomowił się w wyznaczonym sobie miejscu. Jak się trochę bardziej rozrośnie, to spróbuję przenieść kilka sadzonek nad miejscowy ciek wodny i tym sposobem wprowadzić tę piękną i pożyteczną roślinę do ekosystemu, do którego moim zdaniem pasuje wyśmienicie. Skoro dobrze rośnie u mnie w ogrodzie, to nad maleńką rzeczką czy raczej rowem poradzi sobie tym lepiej. Z czasem się rozrośnie, a ja i moi sąsiedzi będziemy mogli korzystać z jego dobrodziejstw w miarę potrzeb.

Lepiężnik w kwasie mlekowym - ekstrakt doskonały
Na razie jednak wykorzystam to, co mam. Właśnie kwitnie mój lepiężnik różowy. Jest już na tyle duży, że mogę pokusić się o użycie kilku kwiatów do sporządzenia kolejnej kosmetycznej przedmieszki. Tym razem do ekstrahowania dobroci z kwiatu lepiężnika wykorzystałam kwas mlekowy.
Do wykonania ekstraktu użyłam:
- 80-100 g kwiatów (a może raczej kwiatostanów) lepiężnika różowego
- 475 ml wody
- 30 ml kwasu mlekowego 80%
Rozdrobniony kwiatostan lepiężnika umieściłam w rondlu. Do innego naczynia wlałam wodę, a następnie (ostrożnie!) odmierzony kwas mlekowy. Dlaczego tak, a nie odwrotnie? Przypomnę tu znane wszystkim powiedzonko: "Pamiętaj chemiku młody - wlewaj zawsze kwas do wody!" Roztwór wymieszałam i wlałam do rondla z kwiatem lepiężnika. Doprowadziłam całość do wrzenia (pod przykryciem), odstawiłam na 15 minut do naciągnięcia, na koniec przecedziłam.
Gotowy płyn ma cudowny różowy kolor, pachnie też znacznie lepiej, niż świeżo zerwany lepiężnik (kto go zna i zrywał, ten wie, co mam na myśli). Swoim wyglądem przywodzi na myśl kompot truskawkowy, zapach ma też jakby lekko owocowy. Aż kusi, żeby spróbować 😀 Za zmianę aromatu odpowiedzialne jest kwaśne środowisko, w którym następowała ekstrakcja. Jeszcze tylko przefiltruję go do butelki z ciemnego szkła i można będzie odstawić na półkę w celu późniejszego użycia. Stężenie kwasu mlekowego w gotowym ekstrakcie wynosi około 5,5%.
Jak używać ekstraktu z lepiężnika?
Lepiężnik w kwasie mlekowym, przechowywany w ciemnym szkle, zachowuje trwałość przez rok. Użyję go jako dodatku przy sporządzaniu szamponu ziołowego i wcierki do przetłuszczających się włosów. A może zrobię również tonik do przemywania twarzy, bo lepiężnik jest bardzo korzystny dla skóry z problemami na tle autoimmunologicznym. I tu ważna uwaga, zaleca się, by toniku na bazie wyciągów mlekowych używać tylko w zimnej i mało słonecznej porze roku, gdyż kwas mlekowy zmniejsza naturalną ochronę przed promieniowaniem UV. Ekstrakt mlekowy z lepiężnika będzie też dobrym dodatkiem do płynu do higieny intymnej. Wskazania: choroby (...) pęcherza moczowego i kobiece (upławy, zapalenie przydatków, świąd, opryszczka płciowa, zatrzymanie miesiączki, nieregularne, bolesne, skąpe lub zbyt obfite oraz przedłużające się krwawienia miesiączkowe).
Źródła:
http://www.herbiness.com/przedmieszki-1-4/









Wspaniałe wiadomości, dziękuję nie widziałam takiej roślinki a może nie zwracałam uwagi . Ale teraz bardziej zwrócę uwagę na spacerze .Moja droga zawsze pięknie i dokładnie przedstawiasz wszystkie przepisy, rośliny.... dziękuję i pozdrawiam:)
Natalio, dziękuję i pozdrawiam wzajemnie 🙂