W naszym najbliższym otoczeniu rośnie jasnota purpurowa. Nie znamy jej, nie dostrzegamy, choć to przyjazne dla naszego zdrowia ziółko rośnie dosłownie wszędzie! Różne jasnoty, a szczególnie jasnota purpurowa, otaczają nas ze wszystkich stron.
To skromne, choć piękne ziółko rośnie na poboczach dróg, na parkingach, nieco zaniedbanych trawnikach, w sadach, na miedzach, ścierniskach, rumowiskach, przy ogrodzeniach, w zaroślach, w rowach, na stanowiskach ruderalnych. Jest spokrewniona z jasnotą białą, jasnotą gajowcem, jasnotą różową i jasnotą plamistą (wszystkie są roślinami leczniczymi), a wszystkie one należą do rodziny jasnotowatych, dawniej wargowych. Tworzy ją ok. 50 gatunków roślin jednorocznych lub dwuletnich występujących w Europie, Azji i Ameryce Północnej.
Jasnota odznacza się charakterystycznym, silnym, dość nieprzyjemnym zapachem. Ale w zamian...
Co oferuje nam jasnota purpurowa?
Jasnota działa korzystnie na układ trawienny, hamuje stany zapalne oraz skurcze mięśni gładkich. Stosowana jest do wzmocnienia wydzielania soku żołądkowego, żółci i soku trzustkowego. Podnosi kwasowość soku żołądkowego. Działa przeciwzapalnie oraz ochronnie na wątrobę. Hamuje rozwój bakterii i grzybów. Działa leczniczo na problemy menstruacyjne, a także na nieżyty górnych dróg oddechowych. Zmniejsza napięcie mięśni szkieletowych.
Według Inez Herbiness wystarczy się schylić i rwać. A warto rwać, ponieważ:
- jasnota łagodzi bóle głowy, jest nawet polecana przy migrenach
- rozluźnia mięśnie szkieletowe - pomaga rozładować stres i przynosi ulgę w przypadku bólu kręgosłupa
- zmniejsza napięcie ścian naczyń krwionośnych, dzięki czemu obniża nieco ciśnienie krwi
- jest wartościowym warzywem – można ją stosować w sałatkach, zupach czy zapiekankach.
Zbieram jasnotę purpurową, aby wysuszyć ją na herbatkę wspomagającą trawienie białek, gdyż podnosi ona kwasowość soku żołądkowego. W naparach warto połączyć jasnotę purpurową z rumiankiem, krwawnikiem czy selerem – wzmocnią działanie i poprawią smak napoju.
Co - prócz suszenia - można zrobić z jasnotą?
Na pewno nastawię ocet jasnotowy - łyżka tego specyfiku dodana do szklanki wody i wypita przed jedzeniem wspaniale zakwasi żołądek i tym samym wspomoże trawienie.
Część zebranego ziela (zbieramy kwitnące szczyty pędów) zaleję 3 częściami gorącego alkoholu 40%, aby uzyskać intrakt. Będę go wytrawiać 7-14 dni, a potem sprawdzę, czy pomoże w przypadku migreny na tle nerwowym, dodany w ilości 10-15 ml w 100 ml wody z miodem, jak zaleca dr Różański. Intrakt ze świeżego ziela jasnoty purpurowej działa wyraźnie uspokajająco i przeciwskurczowo.
Warto ją też stosować w dolegliwościach kobiecych, ponieważ hamuje nadmierne krwawienia miesiączkowe, znosi białe upławy. Zmniejsza dolegliwości miesiączkowe, podobnie jak jasnota biała.
Chyba przyznasz, droga Czytelniczko i drogi Czytelniku, że warto zwrócić uwagę na to powszechnie występujące ziółko. Pamiętaj tylko, że jasnota purpurowa - jak wszystkie zioła - powinna być zbierana z dala od uczęszczanych dróg i innych źródeł toksyn. Tylko wtedy przysłuży się Twojemu zdrowiu!
Poniżej znajdziesz recepturę i sposób wykonania nalewki z jasnoty:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/jasnota-purpurowa-nalewka-bol-glowy-rozluznienie-miesni/
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/ocet-z-jasnoty-purpurowej/









Wszystko ok, tylko na zdjęciach jest jasnota różowa, a nie purpurowa.
Ojej, skąd taki wniosek????
Różowa wygląda inaczej, ma inny kształt liści i kolor jest bardziej czerwony niż fioletowy. Te zdjęcia przedstawiają jasnotę purpurową
No właśnie... jak odróżnić jasnota różowa od purpurowej ? Słyszałem ze jasnota różowa ma właściwości toksyczne...
Łatwo je rozróżnić po kształcie liści i umiejscowieniu kwiatów. Jasnota różowa ma charakterystyczne kwiatki, takie sterczące w górę, jakby zadzierały nosa 😀 oraz lekko zaokrąglone liście. Jak się raz zobaczyło na żywo przynajmniej jedną z nich, to już nie sposób się pomylić 🙂
Serdecznie rekomenduję zapoznać się ze stronami z wirtualnego atlasu roślin. Jest bardzo bogato ilustrowany, a na zdjęciach dokładnie widać różnice między gatunkami.
Tutaj jasnota purpurowa: https://atlas.roslin.pl/plant/7263
A tutaj różowa: https://atlas.roslin.pl/plant/7258
Co do toksyczności - atlas podaje następującą informację: "Toksyczne własności wykazuje jednakże tylko w Australii, gdzie jest gatunkiem zawleczonym. Występuje tam jej lokalna odmiana. Na jej trucizny najbardziej wrażliwe są konie." Tak więc - chyba nie ma czego się bać 🙂
Sprawdzałem, te na zdjęciach to jasnota purpurowa.
Podstawowe różnice - bo niektórzy mylą z jasnotą różową:
Jasnota purpurowa ma liście bardziej sercowato-trójkątne, u różowej liście są jakby poszarpanym kołem.
Druga różnica - u jasnoty purpurowej często górne liście są brudno-bordowe, purpurowe.
Trzecia - u jasnoty purpurowej liście mają niemiły, 'dziki', intensywny zapach. Różowa - jest bez wyraźnego zapachu.
Wszystko to prawda, dziękuję 🙂
Super przydatne komentarze. Dziękuję 🙂 A swoją drogę ciekawi mnie toksyczność Jasnoty różowej. Jak coś może być toksyczne w jednym kraju, a w drugim nie? Opis jak koń kładzie się na ziemi i sztywno wypręża nogi trochę jednak przeraża.
Owszem, opis trochę przeraża. Na szczęście jasnota różowa nie jest u nas zbyt często spotykana...
czy można ją jeść na surowo w sałatkach? Tylko kwiaty czy liście i łodygi też?
Nie znam nikogo, kto by ją jadł, bo ma niezbyt zachęcający zapach, więc nie wiem, czy Ci posmakuje. Ale możesz spróbować. W każdym razie nie jadłabym łodyżek.
Można, jemy ją w sałatkach, ma lekko orzechowy posmak.
Hejo a jakies zastosowanie do kremów?
Nie bardzo. Nie wykazuje jakichś szczególnych oddziaływań na skórę.
Tutaj jest przepis na maść z jasnoty na podrażnioną skórę .
https://www.mydloteka.pl/mazidlo-z-jasnota-purpurowa/#:~:text=Jak%20zrobi%C4%87%20macerat%20z%20jasnoty%20purpurowej&text=Jasnot%C4%99%20umie%C5%9B%C4%87%20w%20wyparzonym%20s%C5%82oiku,i%20pozw%C3%B3l%20uwalnia%C4%87%20si%C4%99%20sk%C5%82adnikom.
Witam 🙂 właśnie odkryłam całe mini pole jasnoty i bardzo chętnie bym ją ususzyła dlatego chciałam dopytać czy suszymy ją kwitnącą czy jak przekwitnie? same listki czy łodyżki też? Pozdrawiam
Najlepiej jest zebrać kwitnące ziele, część ulistnioną (bez tej nagiej łodyżki na dole). Suszy się potem całe, bez oskubywania listków i kwiatów.
Wylądowała dzisiaj w omlecie z gwiezdnicą i glonami: było przepysznie. Polecam 🙂
uff, raz się można ucieszyć, że nie mieszkamy w Australii 😉
pozdrowienia!
Uwielbiam wrzucać dziką zieleninę do niby zwyczajnych potraw, takich jak Twój omlet. Takie modyfikacje są łatwe i równocześnie efektowne. Pozdrawiam!