Dżem z cukinii

dżem z cukinii

Jak już atakuje nas urodzaj (czytaj: nadmiar), to robię nie tylko keczup i wiele innych cudów, ale i dżem z cukinii. Bo kto zdecydował, że dżem można zrobić tylko z owoców? A nie z warzyw? Hiszpanie robią ponoć dżem z marchewki, przez co Unia Europejska uznała marchew za owoc. A tymczasem cukinia, będąc warzywem, nawet nie musi udawać owocu. Bo cukinia botanicznie rzecz biorąc owocem jest. Co więc może nas powstrzymać przed zrobieniem dżemu z cukinii? Chyba tylko niedostatek wyobraźni... Kontynuuj czytanie →

Fasolka szparagowa na zimę - bez octu

fasolka szparagowa na zimę

Tegoroczny urodzaj warzyw zmusił mnie do poszukiwania nowych rozwiązań i tak w słojach znalazła się fasolka szparagowa na zimę. Nie kiszona, nie marynowana, bo bez octu, a nawet nie w sosie pomidorowym - choć kilkanaście słoików fasolki w pomidorach trafiło do spiżarni - podobnie jak każdego roku. Tak się bowiem złożyło, że owoców tego lata prawie nie ma w ogrodzie, za to pięknie obrodziły ogórki, cukinia i fasolka szparagowa. Pomidory mają się nieco gorzej - nie podoba im się wilgotna pogoda i codzienne burze. Nie jest jednak aż tak źle, bym musiała kupować pomidory. O nie! Codziennie objadamy się sałatkami z pomidorów, a sporo owoców trafia także do słoików. Tyle, że nie są tak piękne, jak każdego lata, ale smakują na szczęście tak samo dobrze jak zawsze. Kontynuuj czytanie →

Keczup z cukinii

keczup z cukinii

Przez wiele lat próbowałam zrobić dobry domowy keczup, a moje zmagania skończyły się dopiero w chwili, gdy zrobiłam swój pierwszy keczup z cukinii. Było to już parę lat temu - w 2013 roku - wtedy znalazłam idealny przepis bazowy u nieocenionej Margot. Od tego czasu robię własny keczup każdego lata, wykorzystując coroczny urodzaj cukinii (która w pewnym momencie po prostu zasypuje nas owocami, a wówczas z cukinii robię dosłownie wszystko, co się da). Przepis nazwałam bazowym, bo z łatwością poddaje się modyfikacjom. Kontynuuj czytanie →

Orientalna kiszonka

orientalna kiszonka

Gdy ostatnio jedliśmy tajskie curry z kukurydzą, pomyślałam, że świetnym dodatkiem do niego byłaby orientalna kiszonka. A ponieważ na kiszonkę trzeba trochę poczekać, przy okazji niejako zrobiła się także orientalna surówka. Obie pyszne! Moja orientalna kiszonka to nie jest koreańskie kimchi, o czym pewnie w pierwszej chwili pomyślała niejedna czytająca ten tekst osoba. Nie, to kiszonka w rodzaju "posprzątaj lodówkę przed wyjazdem na tydzień", przez niektórych nazywana "na winie" czy raczej "nawinie". To oczywiście żart, ale naprawdę wylądowało w niej prawie wszystko, co mi się nawinęło pod rękę podczas przeglądania zakamarków lodówki, a co moim zdaniem pasowało do takiej kiszonki. Nic się nie zmarnowało! Kontynuuj czytanie →