Owoce fermentowane w miodzie

owoce fermentowane w miodzie

Tytułowe owoce fermentowane w miodzie postanowiłam zrobić, gdy tylko znajomy pokazał ten sposób na fb. Krzysztof i jego żona, Iwona, robią i opisują tak niesamowite rzeczy, że dostaję zadyszki, chcąc za nimi nadążyć. Już wiem, że nie da się zrobić tego wszystkiego, co Krzysiek proponuje. Mieszkamy tylko we dwoje, więc kto by to wszystko miał zjeść? No i lubię realizować również własne pomysły i dzielić się  nimi z moimi Czytelnikami, więc z propozycji Krzysztofa wybieram tylko prawdziwe perełki. Tym razem zrobiłam właśnie owoce fermentowane w miodzie, bo czy mogłam nie nastawić fermentu, który chwilę po zrobieniu wygląda tak? Zdjęcie robiłam pod wieczór, ciemnawo już było, więc kolory wyszły dość blado, ale uwierz mi - słój z zawartością w naturze wygląda znacznie piękniej! Kontynuuj czytanie →

Ocet jabłkowy z obierek i mus z rozmarynem

ocet jabłkowy z obierek

Jesienne antonówki z przedwojennego drzewa lecą na ziemię, zbieram je więc i przetwarzam, a przy okazji robię ocet jabłkowy z obierek. Nie mogą się przecież zmarnować, prawda? Nastawiłam jeden ocet "zwyczajny" i jeden świąteczny, piernikowy - z korzennymi przyprawami. W okolicach świąt Bożego Narodzenia będzie doskonałym dodatkiem smakowym do różnych sałatek i innych potraw oraz zwyczajnie - do porannej szklanki wody. Urozmaicenie zawsze w cenie 😀 Kontynuuj czytanie →

Papryka w musie jabłkowym

papryka w musie jabłkowym

Papryka w musie jabłkowym powstała na fali szaleństwa w przetwarzaniu jabłek. To dlatego, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami starych, przedwojennych jabłoni. Ze znanych odmian rozpoznajemy antonówkę, złotą renetę i wszczepioną przez nas w jeden konar malinówkę. Co do reszty drzew nie ma wyrobionego zdania nawet mój tato, mistrz sadownik. Cóż z tego jednak, że nie znamy odmian, skoro jabłuszka są aromatyczne i pyszne? Przy tym stare odmiany nie wymagają właściwie żadnych zabiegów - nie trzeba ich opryskiwać, a owoce są zdrowe, bez parcha, bez robaków (robaczywe są przeważnie tylko pierwsze spady). Kontynuuj czytanie →

W malinowym chruśniaku - syrop malinowy

syrop malinowy

Nasze maliny najobficiej owocują właśnie teraz, jesienią, dlatego dopiero we wrześniu i październiku robię syrop malinowy. Syrop pachnący latem, pełen smaku i aromatu malin, słodki i gęsty. Zimą dodaję go do rozgrzewającej herbaty, wzbogacam malinami napar z czystka (ponieważ wraz z malinami działa jeszcze lepiej), polewam syropem budynie i kaszki. Taki miły, domowy comfort food. Syrop malinowy zawiera wprawdzie sporo cukru, ale nie pijemy go przecież szklankami! Zielarze od wieków używali najpierw miodu, a następnie cukru do utrwalania ziół pod postacią syropów. Ja też, za radą doświadczonych zielarek, zrobiłam w sezonie kilka pysznych i zdrowych syropów - mniszkowy, z pokrzywy, z kwiatów czarnego bzu w wersji podstawowej (nawet w kilku wariantach) oraz z imbirem. Z owoców na razie powstał sok z czarnej porzeczki. I właśnie w podobny sposób postanowiłam wykonać gęsty syrop malinowy, wystarczyło tylko zwiększyć ilość dodanego cukru. Kontynuuj czytanie →

Dżem śliwkowy na sposób orientalny

dżem śliwkowy

Tego lata pięknie obrodziły nasze żółto-zielone śliwki, wobec czego dżem śliwkowy stał się koniecznością. No bo ile śliwek można zjeść na świeżo? Ja tam mogę zjeść całkiem sporo, bardzo lubię wszelkie owoce. Ale nasze pszczółki murarki spisały się w tym roku na medal, więc nie jesteśmy w stanie spożyć wszystkich śliwek ot tak, na surowo. Zbyt szybko dojrzewają i psują się, niestety. Nie poleżą grzecznie, aby można było zjeść je później. Gotuję więc kompot i zupę śliwkową, rozdajemy owoce wszystkim chętnym, ale ratunkiem przed zmarnowaniem zbiorów okazał się dopiero dżem śliwkowy. Jednak żeby nie było nudno i zwyczajnie - przygotowałam go nieco inaczej niż zwykle. Kontynuuj czytanie →