Od czasu do czasu przygotowuję bitki wegetariańskie - jako wspomnienie ulubionych smaków dzieciństwa. Moi rodzice od początku stanu wojennego hodowali krowy (w celu pozyskania dobrego, zdrowego mleka, na którym - nota bene - wychował się mój syn, gdy już przestałam karmić go piersią). Czasem w tym gospodarstwie pojawiał się cielak, bo jeśli krowa ma dawać mleko, to musi wcześniej urodzić dziecko, czyli cielę. Nie ma ucieczki od tej prawdy. Kobieta karmi dziecko mlekiem z własnych piersi. Jeśli nie może karmić - może ją zastąpić mamka (z tego rozwiązania często korzystały i zapewne wciąż korzystają królewskie i arystokratyczne matki). Jeśli jednak człowiecza mama nie może karmić piersią i nie może korzystać z dobroci mamki - musi karmić własne dziecko mlekiem pochodzącym od zwierząt. Tak było od wieków i tak zapewne będzie zawsze. Ale dziś nie o karmieniu mlekiem, tylko o bitkach mam pisać, więc - do brzegu, Hajduczku! Kontynuuj czytanie
Bitki dla wegetarianki - Veganuary 2021




