Dwufazowy płyn do demakijażu

Lawendowa kolekcja pielęgnacyjna - dwufazowy płyn do demakijażu

Pomysł na ten kosmetyk zaczerpnęłam stąd. Jest to delikatny, dwufazowy płyn do demakijażu, który nie zawiera barwników i sztucznych substancji zapachowych. Może być używany przez osoby noszące soczewki kontaktowe. Płyn usuwa nawet wodoodporny makijaż, pozostawiając skórę bardzo dobrze nawilżoną i natłuszczoną, dlatego mogą go używać także ludzie z przesuszoną skórą wokół oczu. Oczywiście może być stosowany do demakijażu całej twarzy, nie tylko oczu. 🙂 Kontynuuj czytanie →

Ocet z ogórków - ciąg dalszy

ocet ogórkowy

.Pamiętasz, jak nastawiałam ocet z ogórków i mięty? Pisałam wówczas, że po dwóch tygodniach wciąż pachnie ogórkami i miętą. Miałam nadzieję, że ten aromat pozostanie - trochę ogórkowy i trochę miętowy, bardzo orzeźwiający.. Tymczasem ocet wyszedł zupełnie dobry w smaku. Jest w porządku (jeszcze musi się sklarować, bo na razie wygląda trochę jak mętna woda z kiszonych ogórków), kwaśny - jak ocet, ale zaginął zupełnie jego ogórkowy aromat. Zresztą zapach mięty też nie jest zbyt silny. Kontynuuj czytanie →

Krem stokrotkowy i balsam na dodatek

Zrobiłam zapowiadany ostatnio krem stokrotkowy - prezent na Dzień Matki. W tym celu zrywałam stokrotki i robiłam olejowy macerat przyspieszoną metodą - koniecznie chciałam zdążyć na dziś. No i wczorajszy wieczór poświęciłam na domowe laboratorium, więc jest - krem stokrotkowy. Płynąc na fali natchnienia dodatkowo zrobiłam jeszcze i balsam, który można nakładać na usta, na miejsca ukąszone przez owady, na drobne stłuczenia - korzystając z przeciwobrzękowego działania stokrotki. Bardzo jestem ciekawa, jak się sprawdzą oba kosmetyki w pielęgnacji skóry kochanych starszych pań. Ja zaaplikowałam sobie wczoraj na skórę twarzy, również na tę wokół oczu oraz balsam na usta. Przyznam, że moja paszcza jest dziś bardzo zadowolona! Kontynuuj czytanie →

Macerat stokrotkowy

W ogrodzie naszych ulubionych sąsiadów rosną wielkie połacie dzikich stokrotek, postanowiłam więc narwać trochę kwiatków na macerat stokrotkowy. Już dawno miałam zamiar go zrobić, ale wciąż coś stawało na przeszkodzie. A to znalezione na śródpolnej drodze stokrotki zostały dzień wcześniej opryskane jakimś środkiem chemicznym, którym o tej porze roku traktuje się uprawy zbóż. Uważaj na to zagrożenie, zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ktoś nam opryskał "nasze ziółka". Takich chemicznych stokrotek nie chciałam. Innym razem sąsiad - nie wiedząc, że chcę zebrać kwiatki - właśnie skosił trawnik razem ze stokrotkami. Jak pech, to pech! I tak minęły dwa lata bez maceratu, aż wreszcie się udało. Kontynuuj czytanie →