Kompot z papierówek na 3 sposoby

kompot z papierówek

Kompot z papierówek to najlepsze, co można przygotować z tych wspaniałych letnich jabłek. Zdarzało mi się też nastawiać z nich ocet, ale okazało się, że nie jest tak aromatyczny, jak ten z jesiennych jabłek, a zwłaszcza z antonówek. Podobnie przecier/mus jabłkowy, który niby można zrobić z papierówek, ale to antonówki są do tego celu jakby specjalnie stworzone. To samo dotyczy kiszenia jabłek, bo tutaj też antonówki będą najlepsze. A że mamy w ogrodzie starą antonówkę, którą dawny właściciel posadził jeszcze przed II wojną światową, to korzystamy ile się da. Ona wprawdzie owocuje co drugi rok, podobnie jak większość starych odmian jabłoni, ale teraz jest właśnie TEN rok. Więc pyszne papierówki zjadamy po prostu na surowo oraz gotuję z nich moje ulubione kompoty. Część wypijamy na bieżąco, a część zamykam w słoikach. Zimą będą stanowić przyjemne zwieńczenie obiadu. Kontynuuj czytanie →

Krem czekoladowy z jabłek a'la nutella

krem czekoladowy z jabłek

Niedawno przygotowałam krem czekoladowy z jabłek, coś podobnego do nutelli, tylko z białą czekoladą. Taki wprost do słoików, a nie deser. Mój "wynalazek" nie do końca jest zgodny z recepturą, którą znalazłam tutaj, na Facebooku.  Dlaczego? Bo oryginalny przepis przewiduje użycie aż 8 tabliczek białej czekolady (takich po 100 g)! I ja nawet tyle kupiłam, ale zanim przystąpiłam do obierania jabłek i przygotowania kremu - dwie czekolady znikły w magiczny sposób. No dobrze, ja sama przyznaję się do wyjedzenia prawie połowy tabliczki któregoś ranka (może ze dwie-trzy kostki dodałam do owsianki, mniam!), ale nie wiem, gdzie podziała się reszta. Kto winien - któryś z domowników, czy może myszy??? Bo psów i kotów nie posądzam o włamanie do szuflady. Żeby było jasne - nie mam żalu do nikogo. Tyle tylko, że mój krem czekoladowy z jabłek nieco różni się od oryginału. Ale wciąż jest wspaniały! Kontynuuj czytanie →

Szarlotka mojej Mamy

szarlotka mojej mamy

Skoro jesień, to jabłka, a skoro jabłka - to szarlotka, a najlepiej - szarlotka mojej Mamy. A raczej jabłecznik mojej mamy, bo ona sama nigdy nie nazywała tego pysznego i prostego ciasta szarlotką. W czasach mojego dzieciństwa to był po prostu jabłecznik. Mama na szczęście często go piekła. Uwielbiałam to ciasto! A najbardziej wtedy, gdy było świeżutkie i ciepłe, przed chwilą wyjęte z piekarnika. Mama nie chciała się godzić na jedzenie tak świeżego ciasta. Ostrzegała, że brzuchy nas rozbolą. Na szczęście dziecięce brzuchy nigdy nie odmówiły współpracy, a ciepły jabłecznik szczęśliwie nigdy nam nie zaszkodził. Kontynuuj czytanie →

Lekki torcik na Dzień Babci - pyszny!

lekki torcik na dzień babci

Nie mam babci, ale moje dziecko ma, więc lekki torcik na pewno przyda się w Dniu Babci. Poza tym mam nadzieję, że w przyszłości i ja zostanę babcią i będą mnie odwiedzać wnuki, a takie lekkie, soczyste i kwaskowe ciasto z pewnością będzie małolatom smakować. Nie obraziłabym się również, gdyby wnuki przydreptały z życzeniami i takim ciastkiem w prezencie. Nie wszyscy przecież lubią ciężkie ciasta z kremem, ja jako dziecko bardzo nie lubiłam, a i obecnie jadam rzadko. Dlatego babciom i wnuczkom proponuję dziś nieco bardziej orzeźwiający deser. To naprawdę maleńki torcik, który upiekłam w tortownicy 18-centymetrowej, taki na jeden raz. Do zjedzenia przez babcię, dziadka i 3-4 wnucząt. Jeśli będzie biesiadować więcej osób, być może trzeba będzie podwoić ilość składników i upiec biszkopt w większej tortownicy. No chyba, że każdy zadowoli się naprawdę niedużym kawałkiem. Ale trudno będzie, bo wnuki wołają o dokładkę! Kontynuuj czytanie →

Korzenny kompot jabłkowy

korzenny kompot jabłkowy

Jesienią i zimą gotuję od czasu do czasu korzenny kompot jabłkowy. Myślę, że kompot z jabłek zna każdy i każdy umie go ugotować, ale może nie każdy wpadł na pomysł dodania korzennych przypraw. A ja od paru lat dodaję korzenie do jabłek, co sprawdza się doskonale. Mamy jeszcze własne, staroświeckie jabłka, więc ugotowanie kompotu to najprostsza na świecie sprawa. Przyznam się, że przez wiele lat nie darzyłam jabłkowego kompotu szacunkiem. Jak wszyscy swego czasu zachłysnęłam się dostępnością "zdrowych" soków 100% w kartonach, w tym jabłkowego. Teraz nie rozumiem, dlaczego przedkładałam przetworzone przez kogoś w niewiadomy sposób jabłka niewiadomego pochodzenia zamknięte w opakowaniu zawierającym niewiadome substancje. Uff! Kontynuuj czytanie →