Ekologiczne środki czystości dają ekologiczne ścieki. Nie wierzysz? Nie ufasz, że to może być ważne, że zmienia cokolwiek w środowisku? Że Twój mały, maleńki gest - korzystanie z dobrych mydeł i nie przesyconych chemią sklepowych środków czystości może mieć wpływ na środowisko? Wydaje się, że działanie jednej osoby/rodziny niewiele zmienia. No niby tak, ale jeśli tak pomyślą wszyscy - to naprawdę nie zmienimy niczego...

Przedstawiam dziś częstego ostatnio w naszej łazience gościa. Przed laty, gdy używałam komercyjnych - czyli sklepowych - środków czystości - takie odwiedziny się nie zdarzały.
Ekologiczne środki czystości
Od kilku lat, czyli od momentu, gdy zainteresowałam się nieco bardziej przyjaznymi środowisku mydłami, płynami i pastami, a także domowej roboty octami do sprzątania, prania i czyszczenia wszystkiego - odwiedzają nas takie oto stworzenia.
Znienacka i nie zaproszone, więc można się przestraszyć. Czasem w sedesie, ale najczęściej pojawiają się w brodziku kabiny prysznicowej. Potem, jeśli nie zostaną w porę zauważone, wyłażą szczelinami w kabinie i kicają po całym domu. Raz wyskoczyły z odpływu trzy żabki na raz! Nie udało mi się ich sfotografować, bo była burza i akurat wyłączyli nam prąd. Po ciemku nie uda się zrobić żadnego zdjęcia, a jak już prąd wrócił - miałam nocą żaby w całym domu 😀
Moje pomysły i przepisy na ekologiczne środki czystości znajdziesz tu:
pranie,
zmywanie, sprzątanie. A wszystkie potrzebne do ich zrobienia komponenty możesz kupić w naszym sklepie (uwaga, od lipca 2026 roku to już nieaktualne). Nie znajdziesz w nim gotowych płynów, past i innych środków czystości, a raczej surowce do ich samodzielnego wytworzenia. To wcale nie jest trudne, zapraszamy!
Przydomowa oczyszczalnia ścieków plus własnej roboty środki do mycia i sprzątania równa się sukces
Dla wyjaśnienia dodam, że mieszkamy na wsi i mamy przydomową ekologiczną oczyszczalnię ścieków. Wszystkim, którzy mają do tego warunki, ale się wahają - polecam to rozwiązanie gorąco, najgoręcej! A jeśli ktoś ma wątpliwości, czy taka oczyszczalnia naprawdę jest ekologiczna, oświadczam, że jest - pod warunkiem używania naprawdę ekologicznych domowych środków czystości. Od dawna już nie musimy systematycznie zasilać oczyszczalni bakteriami do tego przeznaczonymi. Robimy to naprawdę rzadko. A jednak nic nie cuchnie, a w przewodach kanalizacyjnych mieszkają - żaby. Żabki, żabeczki, żabunie 🙂
Gdyby nasze ścieki były toksyczne dla środowiska, w kanalizacji nie mogłyby żyć żaby. Nie wiem, jak dostają się do zamkniętego układu - pewnie jako kijanki albo bardzo maleńkie żabki, które zimę przeżywają w stanie hibernacji. Gdy odrobinę podrosną, to otwory, którymi dostały się do kanalizacji okazują się dla nich zbyt małe i jedyną drogą ucieczki jest nasza łazienka. To źle z jednej strony, ale z drugiej - zaświadcza, że nasze ścieki nie zabijają żywych stworzeń. A gdy już wylezą przez natrysk lub sedes - my łapiemy żabki i wynosimy je na zewnątrz, do ogrodu. I nikomu nie dzieje się krzywda 🙂

PS. Czy ktoś wie, jaka to żabka? Z komentarzy na Facebooku dowiedziałam się, że prawdopodobnie jest to żaba trawna.

WC żabka 😀
😀
Bardzo, bardzo podoba mi sie pomysl z przydomowa, ekologiczna oczyszczalnia ale widzac zabke w domu obawiam sie rychlego zejscia! Niestety, zabki, myszki, o szczurach nie wspomne, napawaja mnie takim strachem ze trace rozum. Marzy mi sie ze wszyscy choc troche zmienia swoje nawyki a przed uzyciem "ajaxu i papierka" zastanowia sie chwile.
Nie bój się żabki, ona sama jest przerażona niecodzienną sytuacją 🙂
Ta, którą opisałam - była na szczęście ostatnią w sezonie wiosennym. Po jej odwiedzinach wszystko się uspokoiło, pewnie do następnej wiosny 🙂
Myszy, a o szczurach lepiej nie wspominać - są gorsze. Ze szczurem na szczęście nie miałam "przyjemności" się spotkać - mieszkają zazwyczaj w zabudowaniach gospodarczych, gdy hoduje się jakieś zwierzęta - np. świnki. Wegetarianie nie miewają tego rodzaju problemów. Myszy to insza inszość - zdarzają się odwiedziny jesienią. Ale radzi sobie z nimi żywołapka - taka fajna klateczka do odławiania żywych gryzoni. Potem wystarczy wypuścić myszkę z dala od domu i już nie wraca - przynajmniej mam taką nadzieję - zapamiętany stres jest skutecznym postrachem 🙂
To prawda, nawet małe pojedyncze wysiłki mają sens... Choć czasem już się nie chce być, tym "jedynym" co bułki zagniata i robi mydło, przecież taniej i szybciej za rogiem w sklepie... ;)!
Od czasu do czasu czuj się zwolniona z obowiązku i kup bułki w sklepie za rogiem. To jest potrzebne dla zachowania równowagi i zdrowia psychicznego. Ale mydła nie kupuj, zrób sama - bo nie musi, a nawet nie powinno być świeże, jak bułeczki. Mydło zrób na zapas 😀