Każdej jesieni, gdy tylko uda mi się kupić tytułowe warzywo w rozsądnej cenie, przygotowuję czosnek pieczony w oliwie, czyli konfitowany. Jest to tak smaczna przekąska i tak fantastyczny dodatek do pieczywa, a zwłaszcza grzanek, że już od lat nie potrafię się bez niego obejść. Na dodatek przygotowanie jest naprawdę bardzo łatwe. Zachęcam więc, zrób sobie pieczony czosnek, chociaż małą porcję na próbę. Gwarantuję, że przepadniesz!
Łagodny w smaku pieczony (konfitowany) czosnek
Czosnek długo pieczony w oliwie (uwaga, tu ważne jest słówko "długo") zyskuje nowy wymiar smaku. Nie ma nic wspólnego z ostrym, agresywnym smakiem i aromatem świeżego czosnku, który zresztą bardzo lubię. Nie, żeby nie! Uwielbiam czosnek! Ale łagodna, choć aromatyczna nuta pieczonego czosnku ma w sobie coś niezwykle pociągającego. Jest też bezpieczniejsza dla osób z wrażliwym żołądkiem, zazwyczaj nie szkodzi nawet ludziom z przeciążoną wątrobą. A jak pachnie, jak smakuje! Nie sposób tego opisać, musisz osobiście spróbować. W każdym razie - konfitowany czosnek co roku zapełnia mniejszą lub większą ilość niedużych słoiczków. Bo małe słoiki są w przypadku takich przetworów najbardziej praktyczne.
Jak jeść czosnek pieczony w oliwie?
Można wyjęte ze słoika miękkie ząbki pojadać ot tak, jako przegryzkę. Jako jeden z pysznych składników antipasti (szerzej wspominałam o antipasti tutaj). Ale ich miękka, mazista konsystencja prosi się wprost o rozsmarowanie na kanapce, a jeszcze lepiej - na grzance. Takim czosnkiem możesz przyprawić rozmaite dipy, sosy i pasty. Możesz dodać go do dowolnego sosu sałatkowego i do majonezu. Zwłaszcza do domowego majonezu, mniam! Możesz też pewnie aromatyzować nim mięsa i ryby, choć w tym zakresie nie mam akurat doświadczeń - nigdy tego nie robiłam. Ale wystarczy spuścić wyobraźnię ze smyczy i fiuuu - podpowie Ci najlepsze rozwiązania. Wystarczy, że chociaż raz przygotujesz mój czosnek pieczony w oliwie. Że tylko raz go spróbujesz - i już będzie wiadomo, z czym doskonale się skomponuje 🙂
Czosnek pieczony w oliwie - skład
- 7-8 główek czosnku - około 100 ząbków
- 3-4 gałązki rozmarynu (najlepiej świeżego ziela)
- 2 garście świeżych gałązek tymianku
- około 30 ziarenek czarnego pieprzu
- 4 płaskie łyżeczki (około 20 g) dowolnej gruboziarnistej soli morskiej, użyłam kwiatu soli - Fleur de sel z Camargue
- oliwa z oliwek extra vergine (użyłam około 750 ml oliwy)
Przygotowanie
- Ząbki czosnku cierpliwie obierz z łusek. Możesz sobie na czas obierania włączyć audiobook, dobrą muzykę albo ciekawy film, bo to jednak dość żmudne zajęcie. Niestety - konieczne 🙂

- Naprawdę wielkie zęby czosnku warto przekroić wzdłuż na pół, łatwiej się przepieką.

- Cały czosnek, tymianek, rozmaryn, pieprz i sól umieść w rondlu z grubym dnem.

- Wszystko zalej oliwą w takiej ilości, by przykryła ząbki czosnku (resztę ingrediencji będziesz sukcesywnie zatapiać, bo zwykle uparcie wystają ponad poziom tłuszczu).

- Podgrzewaj, smaż delikatnie na małym ogniu całość przez około 45 minut, poruszając rondlem od czasu do czasu i dbając o względnie dokładne utopienie wszystkich składników. Przede wszystkim czosnku.

- W czasie smażenia oliwa nie powinna gotować się gwałtownie, a jedynie delikatnie pyrlić, bąbelkować, ponieważ w wysokiej temperaturze czosnek mógłby zbrązowieć i stać się gorzki.


- Po upływie potrzebnego czasu wyjmij z rondelka wszystkie problematyczne gałązki i kije - trudno byłoby umieścić je w małych słoikach.

- Gorące, miękkie ząbki czosnku, pojedyncze listki rozmarynu i tymianku, ziarenka pieprzu wkładaj do niewielkich słoików (ja używam takich po musztardzie i chrzanie, są idealne!) i zalewaj gorącą oliwą. Zakręcaj od razu i stawiaj do góry dnem. Zamkną się na pewno.

- Pewnie zostanie Ci jeszcze trochę aromatycznej oliwy - wlej ją do odpowiedniej wielkości butelki. Tym sposobem zyskujesz także pyszną oliwę czosnkową jako produkt uboczny.

- Na dnie rondelka zostanie reszta nierozpuszczonej soli - nie martw się, tak ma być, rozpuściło się tylko tyle, ile trzeba. Tę resztkę możesz spłukać i wyrzucić, a na koniec umyć rondel.
Czosnek pieczony w oliwie można bezpiecznie, długo przechowywać. Jest miękki i aromatyczny, a przy tym łagodny w smaku, nie pozostawia nieprzyjemnego, agresywnego zapachu po zjedzeniu. Jest nie do zastąpienia! Przy okazji otrzymujemy także pachnącą czosnkiem oliwę, odpowiednią do najrozmaitszych zastosowań kulinarnych.
Smacznego!
PS. Poniżej znajdziesz łatwy sposób na pieczenie czosnku w air fryerze, czyli we frytkownicy beztłuszczowej:
https://www.hajduczeknaturalnie.pl/czosnek-konfitowany-z-airfryera/






















A gdzie się tę sól kupuje w PL?
Koniku Polny, ja swoją przywiozłam z Francji, ale z pewnością kwiat soli można kupić w dobrych delikatesach. Gdybyś jednak miała z tym kłopot, to nie martw się - to tylko jedna z propozycji. Można użyć dowolnej soli o dość dużych kryształach - morskiej, himalajskiej lub kamiennej kruszonej.
Czy naprawdę czosnek pieczony w oliwie wymaga tylokrotnego wspomnienia o czosnku pieczonym w oliwie, że przepis na łagodny w smaku czosnek pieczony w oliwie zamienia się w kolekcję słów kluczowych "czosnek pieczony w oliwie" i to o łagodnym smaku? 😐
Sinus, jestem Ci bardzo wdzięczna za ten komentarz. Każdy może mieć słabszy dzień i na blogu znajdziesz pewnie wiele, wiele niedoskonałych wpisów. Ale dzięki Tobie przeczytałam to jeszcze raz - i rzeczywiście, poprawki były konieczne. Mam nadzieję, że teraz czyta się trochę lepiej 🙂
zrobione!!! pycha
Wspaniale!
Nabyłam wszystko znaczy czosnek 😀 będę się zabierać za ten smakołyk,ale myślę, że oliwę pozostałą wykorzystam do zalania suszonych pomidorów. Co o tym sądzisz?
Już pewnie za późno na odpowiedź, bo czosnek zrobiony z tego co wiem. Ale to fajny pomysł 🙂
Ja pozostałą oliwę wykorzystam do marynowanego czosnku 🙂 a co...kto bogatemu zabroni 😉
Słusznie, nikt nie może zabronić!
Szkoda ze w tytule jest pieczony a w przepisie smażony...
Pawle, tutaj czosnek nie jest smażony. Już prędzej gotowany w głębokim tłuszczu, a temperatura nie osiąga nawet 100 stopni, nie ma więc mowy o smażeniu. Prawidłowo powinnam podać w tytule, że czosnek jest konfitowany, ale taka mądra to jestem teraz. Artykuł powstał prawie 5 lat temu. Dziś jestem o 5 lat mądrzejsza 🙂
Garnek postawiłem na najmniejszym palniku i najmniejszym ogniu, a i tak za bardzo bulgotało i czosen zbrązowiał. Jakieś porady co zrobić by się gotował nie smażył?
Tak, proponuję użyć płytki ochronnej i garnka z grubym, kilkuwarstwowym dnem. No i oczywiście pilnować 🙂
Czy taki czosnek w słoiku trzeba trzymać w lodówce?
"Zassane" słoiki można trzymać w spiżarni lub w szafce. Dopiero po otwarciu należy przechowywać słoik w lodówce.
Witam! Mam pytanko, czy jeśli nie będę miała świeżych ziół to mogę użyć suszonych?. Pozdrawiam serdecznie 😊
Tak, można użyć suszonych ziół.