Wyjątkowy kompot z jabłek na zimę

wyjątkowy kompot z jabłek na zimę

Z naszych papierówek, które w tym roku pięknie obrodziły - oprócz opisanego już octu - robię jeszcze kompot z jabłek na zimę. Najlepszy kompot na zimę! Wyjątkowy kompot z papierówek... Zazwyczaj kompot z jabłek kojarzy nam się z obranymi ze skórki, pozbawionymi gniazd nasiennych i pokrojonymi na kawałki owocami ugotowanymi z wodą i cukrem. I słusznie, taki kompot jest pyszny! Smakuje każdemu i latem, i zimą. Może być wzbogacony cynamonem i goździkami, a także innymi przyprawami - jakie kto lubi. Tylko nie wolno go przesłodzić - najsmaczniejszy jest lekko kwaskowy i orzeźwiający. Jednak nie wszyscy wiedzą, że kompot z jabłek można przygotować także inaczej, a najlepiej do tego celu nadają się papierówki. Na pewno chcesz dowiedzieć się, jak zrobić taki pyszny kompot z papierówek! 🙂 Kontynuuj czytanie →

Kiszone ogórki na zimę

kiszone ogórki na zimę

Wciąż na bieżąco przygotowuję ogórki małosolne, jednak przyszedł wreszcie czas na to, aby zrobić kiszone ogórki na zimę. Takie ogórki także przygotowuję sukcesywnie, w miarę jak dojrzewają w ogrodzie. Pyszne kiszone ogóreczki! Lubimy je tak po prostu chrupać po wyjęciu ze słoika. Dodajemy do rozmaitych sałatek. Gotujemy zupę ogórkową. Robimy surówkę z cebulą. Domowe kiszone ogórki są najlepsze! Można oczywiście kupić gotowe kiszone ogórki w słoikach, wiaderkach i zgrzewkach foliowych, jednak nigdy nie mamy pewności, że nie zostały one poddane pasteryzacji. A pasteryzowane nie są już dobrym źródłem probiotyków 🙁 No i kupując nie wiemy także, czy nie są "kwaszone" zamiast "kiszone". Co kryje się pod nazwą "kwaszone ogórki/ogórki kwaszone"? Dlaczego nie są porządnym probiotykiem i nie służą naszemu zdrowiu tak dobrze, jak ogórki kiszone naturalnymi metodami? Kontynuuj czytanie →

Najlepsza wiśniówka polska

najlepsza wiśniówka polska

Wiśniówka polska smakuje w naszym domu każdemu gościowi, którego nią poczęstujemy. Bo to jest najlepsza wiśniówka, naprawdę! Moi rodzice mieli duży sad wiśniowy, w którym pracowała cała rodzina. Wiśni mieliśmy pod dostatkiem, więc to chyba nic dziwnego, że wiśniówka była pierwszą wykonaną przeze mnie nalewką. W tamtych czasach najpierw zasypywałam owoce cukrem, a gdy po kilku tygodniach rozpuścił się i zamienił w syrop - zlewałam go do innego słoika, a owoce zalewałam spirytusem. I znów wisienki macerowały się przez kilka tygodni, aż nadchodził czas zlewania alkoholu i łączenia go z wcześniej uzyskanym syropem. To był dobry sposób na nalewkę wiśniową! Później przyszedł czas na eksperymenty. Najpierw zalewałam wiśnie alkoholem, a po jego zlaniu po kilku tygodniach - zasypywałam cukrem, uzyskiwałam syrop i znów mieszałam z sobą oba płyny. To też był skuteczny sposób na wiśniówkę. Kontynuuj czytanie →

Ocet z czereśni, marynata i konfitura

Ostatnio robiłam czereśniową nalewkę, dziś przyszedł czas na ocet z czereśni i inne smakołyki. Taką ilość świeżych owoców trzeba jakoś zagospodarować - ich zrywanie nie jest łatwe, drabina to niezbędny sprzęt. Ja nie lubię przebywać na wysokościach, więc praca spada na J., do mnie należy przetwórstwo. Nie pijemy zimą kompotów, zatem ten najprostszy sposób przerabiania owoców odpada. Ale przecież prawdziwa octomaniaczka musi, po prostu musi zrobić ocet z czereśni, prawda? No więc robię. Pierwszy raz w życiu. Kontynuuj czytanie →

Kiszone cytryny

kiszone cytryny

Jedliście kiedyś kiszone cytryny? Ich smak jest wyjątkowy i niepowtarzalny - równocześnie kwaśny i słony, jakby perfumowany. Kiedyś zupełnie nie mogłam sobie wyobrazić tej nuty smakowej, więc rok temu uległam. Po prostu musiałam ich spróbować! Ale żeby spróbować, to albo trzeba pojechać do Maroka, albo zrobić je w domu. Wyprawa do Maroka to nie taka prosta sprawa, choć z pewnością tam, u źródła, kiszone cytryny smakują najlepiej. Ale przecież my też umiemy robić kiszonki, więc z pewnością eksperyment się powiedzie! Zrobiłam więc kiszone cytryny w domu i wpadłam po uszy. Tego smaku nie da się opisać. W nim można się tylko zakochać lub ... znienawidzić! Rozumiem doskonale, że to nie każdemu musi smakować, to jest dziwne i zaskakujące, ale ja pokochałam tę oryginalną kiszonkę od pierwszego kęsa. Pokochałam tak bardzo, że w tym roku musiałam zrobić ją znowu! Kontynuuj czytanie →