Kalarepa zasmażana

kalarepa zasmażana

To jest wspaniała jarzynka do tradycyjnego obiadu - kalarepa zasmażana. Wiosną, latem i wczesną jesienią możesz użyć młodej i delikatnej kalarepki, którą pokroisz w słupki lub kostkę. Zimą używam moich "potworów", o których pisałam już kilka razy, na przykład tutaj (klik). Zimowego giganta należy obrać dość grubo i usunąć wszelkie zdrewniałe, włókniste lub sparciałe fragmenty. Tu nie ma miejsca na litość, bo pozorne oszczędności surowca mogą sprawić, że kalarepę będzie się jadło niekomfortowo. Że trudno będzie ją pogryźć i może będzie trzeba wypluwać niejadalne kawałki. Więc lepiej zawczasu wykroić wszelkie wątpliwe części kalarepy i przeznaczyć je na kompost, dzięki czemu nie zmarnują się. Zimowego giganta warto zetrzeć na dużych oczkach tarki, bo wówczas szybciej zmięknie podczas gotowania. Kontynuuj czytanie →

Pasta z soczewicy, pieczarek i tofu

pasta z soczewicy

Najnowsza pasta z soczewicy, pieczarek i wędzonego tofu to jest znakomite smarowidło do chleba i grzanek. Wkrótce zamierzam też wypróbować ją jako farsz do naleśników, bo wiele wskazuje na to, że powinna się z nimi dobrze komponować. Pasta jest bardzo łatwa do przygotowania, szybka, smaczna, wegańska, bezglutenowa i niskokaloryczna. Nie do wiary, bo ma chyba same zalety, dzięki którym pasta jest odpowiednia dla wszystkich. Czyli - po prostu nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko ją wypróbować! Kontynuuj czytanie →

Kwas imbirowo-kurkumowy

kwas imbirowo-kurkumowy

Pomysł na kwas imbirowo-kurkumowy podpatrzyłam kiedyś u Pozytywnie Zakiszonych (tutaj ich znajdziesz), ale zrobiłam po swojemu. Podobieństwa są oczywiste, bo przecież kwas to od dawna znany napój probiotyczny, ferment powstający naturalnie, niemal spontanicznie. Czasem trzeba dodać jakiegoś startera, ale mamy ich w domu dostatek i zawsze jakieś "żyjątko" się znajdzie. To może być kefir wodny, niepasteryzowana serwatka, a nawet sok z kiszonej kapusty, woda od ogórków, pomidorów czy kalarepki lub innej żywej kiszonki. Tym razem użyłam startera do piwa imbirowego, który nazywa się ginger bug. Łatwo można go przygotować w domu, pisałam o nim tutaj, zapraszam do lektury. Kontynuuj czytanie →

Kapusta kiszona w słoikach

kapusta kiszona w słoikach

Wiele razy już pisałam, że nie kiszę na zimę beczki kapusty, bo w mojej kuchni na bieżąco powstaje kapusta kiszona w słoikach. Najczęściej w zwyczajnych słoikach o pojemności 0,9 litra, ale mam też świetne, stare, jednolitrowe słoiki typu twist, w których mieści się kilogram ciasno ubitych warzyw - kapusty, rzepy, kalarepy, kapusty z ananasem albo kapusty z buraczkami. Czasem zdarza mi się kisić kapustę w większych słoikach, 3-4-litrowych, bo wiele zależy od sytuacji. Czasem kiszę kapustę bez dodatków, ale najczęściej powstaje kapusta kiszona w słoikach z jakiś dodatkiem - marchewki, buraka albo innych "wynalazków". Uważam, że taka kapusta kiszona na bieżąco jest znacznie smaczniejsza, niż zakiszona jesienią w wielkiej beczce. Kontynuuj czytanie →

Kalarepa kiszona

kalarepa

Niedawno na Facebooku pokazałam pewnego giganta, z którego powstała kalarepa kiszona na kilka sposobów. Tak, to wielkie warzywo to była kalarepa odmiany Gigant, wyhodowana w naszym ogrodzie. Pod koniec sezonu i na przełomie jesieni i zimy jadaliśmy różne potrawy, wykorzystując nasze ogrodowe kalarepy. A teraz wreszcie wzięłam się za największy okaz, który przechowywałam w spiżarni. Nie mam odpowiedniej wagi, żeby zważyć tego potwora. Zebrana przed przymrozkami, trzymana w zimnej spiżarni bardzo dobrze się przechowuje. Ta konkretna kalarepka była naprawdę wielka. Po oczyszczeniu ze skóry i korzeni uzyskałam jakieś 5 kg surowca gotowego do przetwarzania. Więc ze skórą i przyległościami mogła ważyć nawet 7 czy 8 kg! Ale odmiana Gigant nie drewnieje, nie parcieje i naprawdę dobrze przechowuje się w zimnym miejscu. Kontynuuj czytanie →