Złapałam kleszcza - co robić?

złapałam kleszcza

Oto, co mi zostało po arcyciekawym spacerze ziołowym z Anią, Gosią i Adamem - złapałam kleszcza, zrobiłam bukiet z ziół, zebrałam kwitnące ziele żywokostu na ocet, opaliłam się trochę i zmęczyłam, ale także bardzo dużo dowiedziałam się i nauczyłam. Mam nadzieję, że zapamiętam wszystko, bo tym razem miałam dyktafon i udało mi się nagrać to, co mówili Gosia, Ania i Adam, a także inni uczestnicy spaceru. To wszystko jest bowiem bardzo ciekawe i ważne, każdy ma jakieś własne doświadczenia z ziołami. No bo przecież na taki spacer nie idą ludzie, którym temat jest zupełnie obcy... W podziękowaniu dla organizatorów i współuczestników spaceru zamieszczam ziołowe zdjęcie 🙂 Kontynuuj czytanie →

Iwan czaj - o fermentowanych herbatach

iwan czaj

Jeśli znajdziesz stanowisko, w którym rośnie wierzbówka kiprzyca, możesz własnoręcznie zrobić herbatę dawniej uznawaną za najlepszą na świecie - iwan czaj, koporski czaj. Herbata kojarzy nam się z Chinami, Sri-Lanką czy Indiami. Najpopularniejsze gatunki jak Ceylon, Assam, Earl Grey czy Yunnan zna każdy miłośnik herbaty. Tymczasem jeszcze w XIX w bardzo popularna była rosyjska herbata. Pierwsze wytwórnie herbaty rosyjskiej powstały w okolicach Petersburga. Jedną z najpopularniejszych rosyjskich herbat był koporski czaj, koporska herbatka – nazwa pochodzi od miasteczka Koporie w okręgu petersburskim. Kontynuuj czytanie →

Kefir z grzybka tybetańskiego i co dalej

chłodnik

Znów od paru tygodni robię kefir z grzybka tybetańskiego - świeże kultury przywiozłam ze zlotu, podobnie jak kryształy kefiru wodnego. Tamte przetwarzają wodę z cukrem, umożliwiając mi przez całe lato produkcję pysznych, musujących owocowych lemoniad probiotycznych. Tymczasem grzybek tybetański przetwarza mleko, zamieniając je w kefir. Najlepsze do tego celu jest oczywiście świeże, surowe mleko (u mnie jest to mleko kozie), ale pasteryzowane ze sklepu też może być, a nawet UHT ostatecznie daje radę. Może to być także mleko roślinne, co z pewnością ucieszy wegan - najsmaczniejszy wegański kefir otrzymałam jak dotąd z mleka kokosowego. Po prostu - grzybek tybetański jest bardzo mocną i odporną kulturą. Kontynuuj czytanie →

Impresje zlotowe

impresje zlotowe

Gdy w niedzielny wieczór wróciliśmy do domu, przepełniały nas impresje zlotowe. Wciąż nie mogę i nie chcę otrząsnąć się z tych wrażeń. Pozwalają mi żyć jak w bajce, wśród ludzi jeszcze bardziej zakręconych niż my, pełnych wiedzy, pasji i chęci dzielenia się tym z innymi. Mentalnie wciąż jeszcze jesteśmy na III Zlocie Zielarskim w Górach Sowich i wcale nie chce nam się stamtąd wyjeżdżać. Chyba nie potrafię opisać tego, w czym mieliśmy szczęście uczestniczyć. To dlatego zatytułowałam ten post "Impresje zlotowe". Kontynuuj czytanie →

Wegański smalczyk

wegański smalczyk

Pełni wrażeń wróciliśmy ze Zlotu Zielarskiego w Górach Sowich, gdzie podczas uczty niespodziewanym sukcesem okazał się mój skromny wegański smalczyk. Naprawdę poczułam się wyróżniona, gdy współuczestnicy, próbując tylu wspaniałych, nietuzinkowych, przesmacznych potraw, nagle zaczęli dopytywać się o autora mojego niepozornego smalcu. Prawda, jest smaczny, ja osobiście bardzo go lubię i chętnie zaskakuję tym smakiem gości, ale żeby aż taki sukces???

Wrażeniami i refleksjami ze zlotu podzielę się z Tobą później (wpis już jest, tutaj), a teraz szybko zapisuję recepturę na mój wegański smalczyk, bo prosili mnie o to współbiesiadnicy. Moim zdaniem to prosta potrawa, zwykle robię ją "na oko", ale skoro mam podać przepis, to zakasałam rękawy (po prawdzie to nie miałam czego zakasywać - jest ciepło i biegam po domu boso, w sukience bez rękawów) i stanęłam przy kuchennej desce i rondlu. Bo przecież trzeba dość dokładnie napisać, ile czego ma się znaleźć w smalczyku, prawda? Kontynuuj czytanie →