Nazwę "truskawiaczek" wymyśliłam na określenie surowego kompotu z truskawek z dodatkiem alkoholu. To nie jest nalewka ani likier, tylko taki właśnie kompot, przygotowany bez pasteryzacji, bez gotowania i utrwalany dodatkiem spirytusu. Nie można użyć słabszego alkoholu, bo wówczas zmienią się proporcje i truskawiaczek się nie uda. I albo będzie za mało słodki, albo się zepsuje, bo będzie zawierał za mało alkoholu. Wprawdzie ten "kompocik" nadaje się tylko dla dorosłych i tylko na okazje wyjątkowe, zakrapiane alkoholem, ale za to owoce zakonserwowane tym sposobem pozostają surowe i nie tracą walorów wrażliwych na działanie wysokiej temperatury. I można użyć drobnych owoców, które coraz liczniej pojawiają się na krzaczkach wraz z upływem sezonu. Czyli takich, które już nie nadają się na wystawę, lecz są pełne smaku i słodyczy. Spróbuj, to się naprawdę bardzo przyjemnie zjada w środku zimy! Kontynuuj czytanie
Truskawiaczek




