Likier Cassis

likier Cassis

Obiecałam na Facebooku jeszcze jeden wpis porzeczkowy - mój wybór padł na likier Cassis. Nie wymaga wiele pracy i da się go zrobić z ostatniej dostępnej porcji owoców. Wcześniej pokazywałam nalewkę (tutaj) - w tym roku też ją nastawiłam. Likier Cassis jest trochę podobny, lecz słodszy, jak to likier. To domowa wersja trunku o światowej sławie, Crème de cassis, produkowanego w Burgundii. Kontynuuj czytanie →

Czerwona porzeczka do serów i mięs

czerwona porzeczka do serów i mięs

Czerwona porzeczka do serów i mięs fenomenalnie zastępuje żurawinę albo borówkę, stosowane zwyczajowo do takich dań. Wypróbowałam ten sos wiele lat temu, gdy mieliśmy w ogrodzie kilka własnych krzewów. Teraz niestety zestarzały się i nie mam czerwonych porzeczek, poluję więc na rozmaite okazje. Tym razem okazja się nadarzyła, gdy odbieraliśmy z plantacji zamówione wcześniej czarne porzeczki. Zamówiliśmy 10 kilo z opcją, że może 15. W rezultacie kupiliśmy 20 kg i jeszcze w dodatku trochę porzeczki czerwonej, bo była taka piękna 🙂 No kochani, to było coś - przerobić w miarę szybko 23 kg porzeczek. Nie chciałam mieć tysiąca słoiczków z dżemem - to byłoby dość łatwe, ale bardzo nudne. Nie, ja wymyśliłam sobie sporo rozmaitych przetworów i cierpliwie realizowałam wybrane pomysły, zarywając kilka nocy. Ale się udało, a teraz sukcesywnie będę to opisywać 😀 Kontynuuj czytanie →

Sok z czarnej porzeczki z sokownika

sok z czarnej porzeczki

Dotychczas sok z czarnej porzeczki robiłam w garnku, tak jak tutaj. Ale ostatnio pożyczyłam sokownik od rodziców, a raczej od Mamy. Kupiłam go na życzenie Ojca ze cztery lata temu. Tato miał nadzieję, że skłoni Mamę do robienia domowych soków, he he.... Czy kobietę koło 80-tki można zmusić do realizacji zadań, których ona nie chce? Nie czuje się na siłach, nie ma dość energii, boli ją kręgosłup i w ogóle nie lubi pić soków? No nie, nie dało się namówić Mamy do wyciskania soku w sokowniku, więc stał sobie w kartonie, nigdy nie rozpakowany, z paragonem w środku. Ojca nie ma już z nami, a Mama z pewnością nigdy nie użyje sokownika. Więc pożyczyłam go sobie, bo po co ma się marnować? Kontynuuj czytanie →

Dżem morelowy z lawendą

dżem morelowy z lawendą

Dżem morelowy z lawendą powstał dzięki temu, że niedawno udało mi się kupić 3 kilogramy pięknych, dojrzałych moreli. Cena była zachęcająca, a owoce wyglądały na dojrzałe. Ba, niektóre były nawet bardzo miękkie, koniecznie do zjedzenia od razu. Uwielbiam jeść bardzo miękkie morele, takie najbardziej dojrzałe, pełne aromatu, soczyste, ociekające wręcz sokiem. Takie morele, zebrane zaraz po upadku z drzewa, w szczycie swojej dojrzałości, tętniące smakiem i słodyczą, a równocześnie trochę kwaskowe - zapamiętałam z dzieciństwa. Te kupne nie były oczywiście aż takie, ale dały radę. Na morele z własnego drzewa nie mogę liczyć, choć to byłoby rozwiązanie optymalne. Niestety, zbyt wysoki poziom wód gruntowych wiosną i zastoiska mrozowe wycięły nam wszystkie morelowe drzewka, które sadziliśmy w ogrodzie. Różne odmiany, wiele prób - a jednak się nie udało. Dlatego tak bardo mnie raduje, gdy uda się kupić fajne morele. Kontynuuj czytanie →

Dżem truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

dżem truskawkowy

Przedstawiam Ci  mój ulubiony od lat sposób na dżem truskawkowy. Bo tak w ogóle to nie przepadam za przetworzonymi truskawkami, kocham je na surowo. Nie lubię jogurtu truskawkowego ani lodów (no chyba, że jest to sorbet). Nie przepadam za dżemem z truskawek, więc tylko taki domowy i z pysznymi dodatkami mnie zadowala. Moje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa podpowiada nagrzane słońcem, aromatyczne truskawki maczane w świeżym, płynnym miodzie. Najlepiej takim prosto z pasieki. To mój smak dzieciństwa, cudowna oznaka poczucia bezpieczeństwa i komfortu, które tak potrzebne są dzieciom. Kontynuuj czytanie →