Ostatnie ogórki małosolne z aksamitką

ostatnie ogórki małosolne aksamitką

Z końcem sierpnia nastawiłam w słoju ostatnie ogórki małosolne. To i tak graniczy z cudem, bo ogórki gruntowe skończyły się w tym roku bardzo wcześnie z powodu pogody i chorób. Ale najostatniejsze niedobitki, małe, grube i dość pokraczne ogóreczki udało mi się włożyć do słoja wraz z kwiatami aksamitki. I taka właśnie niespodziewana piękność zagościła na naszym stole w początkach września. Kontynuuj czytanie →

Szybkie ogórki małosolne

szybkie ogórki małosolne

Ostatnio w ramach nowej próby zrobiłam szybkie ogórki małosolne. Próbę podjęłam po sukcesie ogórków z woreczka foliowego, bo nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała szybkiego kiszenia ogórków w szkle. Unikam kontaktu żywności z plastikiem, jeśli tylko mogę. Nie fanatycznie, bo czasem plastik jest bezpieczniejszy od naczyń szklanych (tak jak pisałam tutaj), ale przecież  wspominałam przy okazji, że można ponoć przygotować ogórki małosolne na sucho w słoiku. Oczywiście mam na myśli słoik szklany, a nie naczynie PET, bo i takie są dostępne. I tym sposobem powstały moje szybkie ogórki małosolne w słoiku. I już wiem, że nie wrócę do kiszenia w foliowym woreczku. No, może ewentualnie użyję folii na biwaku pod namiotem 🙂 Kontynuuj czytanie →

Ogórki małosolne na sucho

ogórki małosolne na sucho

Tym razem przygotowałam ogórki małosolne na sucho, czyli bez zalewy, w woreczku foliowym. Wprawdzie jedna partia ogórków już kisi się w garnku kamionkowym, ale na nie trzeba będzie poczekać 2-3 dni. A mnie potrzebne były szybkie ogórki, takie, którym wystarczy jedna doba kiszenia. Na małą imprezę, która miała się odbyć nazajutrz, bez wcześniejszego planowania. Postanowiłam więc wypróbować szybki sposób kiszenia na sucho, głównie dlatego, że byłam ciekawa, czy to się może udać. No i udało się, jeszcze jak! Kontynuuj czytanie →

Kiszonka zimowa z mieszanych warzyw

kiszonka zimowa

Niedawno przygotowałam kilka domowych syropów na kaszel, a po ich odcedzeniu zostały warzywa, z których powstała kiszonka zimowa. Miałam tych odcedzonych warzyw dość dużo, bo na potrzeby kolejnych wpisów na blogu przygotowałam na raz aż trzy syropy, a każdy w dwóch wariantach. Wiadomo, że normalnie tak się nie robi, bo przyrządza się tylko jeden syrop i w ilości na jeden dzień, ja tymczasem uzbierałam ponad kilogram surowca, który starałam się "uratować". Bardzo mi zależało na tym, żeby nie wyrzucać tych warzyw! Można je oczywiście przeznaczyć na dodatek do zupy lub na kompost i to będzie świetne, ekologiczne rozwiązanie. Ale ja kocham wszelkie fermenty, więc w ramach niemarnowania żywności właśnie kiszonka zimowa przyszła mi do głowy. Postanowiłam spróbować, czy to się uda. Kontynuuj czytanie →