Chruściki - najmilsze wspomnienie dzieciństwa

chruściki

Chruściki, zwane także faworkami, gościły na stole w domu mojego dzieciństwa po kilka razy w czasie każdego karnawału. Mama nie smażyła pączków ani racuszków, a faworkowy przepis wzięła po prostu z gazety. Wydał jej się na tyle łatwy, że jako młoda żona i matka raczyła rodzinę delikatnymi, łamliwymi, kruchymi jak chrust słodkimi specjałami. I to jest właśnie karnawałowy smak mojego dzieciństwa. Smak, za którym tęsknię i który staram się odtwarzać co roku na Tłusty Czwartek. Smak doskonały tylko dla mnie (i dla siostry, której zawsze chwalę się przez telefon, co właśnie wysmażyłam), bo J. zdecydowanie woli pączki. Albo chociaż racuszki - najważniejsze, aby było to ciasto drożdżowe! Bo mąż w zakamarkach swojej pamięci przechowuje pączki, które smażyła jego ukochana babcia. Takimi to meandrami kluczy uwielbienie dla zapamiętanych z dzieciństwa smaków... Kontynuuj czytanie →

Lekki torcik na Dzień Babci - pyszny!

lekki torcik na dzień babci

Nie mam babci, ale moje dziecko ma, więc lekki torcik na pewno przyda się w Dniu Babci. Poza tym mam nadzieję, że w przyszłości i ja zostanę babcią i będą mnie odwiedzać wnuki, a takie lekkie, soczyste i kwaskowe ciasto z pewnością będzie małolatom smakować. Nie obraziłabym się również, gdyby wnuki przydreptały z życzeniami i takim ciastkiem w prezencie. Nie wszyscy przecież lubią ciężkie ciasta z kremem, ja jako dziecko bardzo nie lubiłam, a i obecnie jadam rzadko. Dlatego babciom i wnuczkom proponuję dziś nieco bardziej orzeźwiający deser. To naprawdę maleńki torcik, który upiekłam w tortownicy 18-centymetrowej, taki na jeden raz. Do zjedzenia przez babcię, dziadka i 3-4 wnucząt. Jeśli będzie biesiadować więcej osób, być może trzeba będzie podwoić ilość składników i upiec biszkopt w większej tortownicy. No chyba, że każdy zadowoli się naprawdę niedużym kawałkiem. Ale trudno będzie, bo wnuki wołają o dokładkę! Kontynuuj czytanie →

Korzenny kompot jabłkowy

korzenny kompot jabłkowy

Jesienią i zimą gotuję od czasu do czasu korzenny kompot jabłkowy. Myślę, że kompot z jabłek zna każdy i każdy umie go ugotować, ale może nie każdy wpadł na pomysł dodania korzennych przypraw. A ja od paru lat dodaję korzenie do jabłek, co sprawdza się doskonale. Mamy jeszcze własne, staroświeckie jabłka, więc ugotowanie kompotu to najprostsza na świecie sprawa. Przyznam się, że przez wiele lat nie darzyłam jabłkowego kompotu szacunkiem. Jak wszyscy swego czasu zachłysnęłam się dostępnością "zdrowych" soków 100% w kartonach, w tym jabłkowego. Teraz nie rozumiem, dlaczego przedkładałam przetworzone przez kogoś w niewiadomy sposób jabłka niewiadomego pochodzenia zamknięte w opakowaniu zawierającym niewiadome substancje. Uff! Kontynuuj czytanie →

Mus jabłkowy najprostszy

mus jabłkowy

Najczęściej ze spadających z drzewa antonówek przygotowuję mus jabłkowy - najprostszy, taki bez żadnych dodatków. Bo choć pokazałam Ci już liczne moje tegoroczne przetwory z jabłek - kompot, ocet z papierówek i ze skórek jabłkowych, masełko jabłkowe, mus z rozmarynem, paprykę w musie jabłkowym z ziołami, a w planach mam jeszcze galaretkę z rozmarynem, kiszone jabłka oraz herbatkę z obierek, to jednak najczęściej i najprościej zmieniam nasze jabłuszka w zwykły mus jabłkowy. Nazwa "mus" sugeruje, że substancja jest gładka, ale nie zawsze tak się dzieje. Najczęściej prażę po prostu jabłka, zwykle antonówki, do momentu, aż się rozpadną. Jednak zawsze w masie zostaje trochę miękkich jabłkowych grudek i taki "mus" lubię najbardziej. Jeśli z jakiegoś powodu zależy mi na bardzo gładkim musie, wówczas miksuję przecier. Ale robię to rzadko... Kontynuuj czytanie →