Ostatnio w ramach pocieszania samej siebie przygotowałam makaron z jabłkami. Dlaczego chciałam się pocieszyć? No cóż, wystarczy spojrzeć za okno. Szaro, buro i ponuro, chmury wiszą nisko, dzień jest krótki i zupełnie nie ma słońca. W dodatku ostatecznie i nieodwołalnie likwiduję moją dawną działalność, czyli księgarnię szkolną, o czym więcej pisałam na Facebooku (tutaj). I z tych powodów dopadł mnie jesienno-zimowy smuteczek, więc zachciało mi się jednej z ulubionych potraw z mojego rodzinnego domu. Wiem, że nudzę, bo znów wspominam gotowanie mojej mamy, ale cóż mogę na to poradzić, że takie niewspółczesne i niemodne dania bardzo lubię? Jeszcze kilka lat temu wpadłabym na pocieszający obiad do mamy, ale teraz już sama muszę sobie przygotować makaron z jabłkami. Kontynuuj czytanie →