Chleb gryczany najprościej

chleb gryczany najprościej

Niedawno znalazłam w sieci przepis na chleb gryczany doskonały. Postanowiłam sprawdzić, czy da się upiec taki chleb i czy to jest trudne. My wprawdzie nie unikamy glutenu jakoś szczególnie, ale pozbawione "gluta" produkty są obecne w naszej diecie od zawsze. Nie mam tu na myśli tych bezglutenowych "potworków" z półek sklepowych, a zwłaszcza chlebów o dziwnym składzie, jeszcze dziwniejszym smaku oraz najbardziej dziwnej cenie. Bardzo lubimy i często jadamy ryż, kaszę gryczaną i jaglaną, makaron sojowy i ryżowy, ziemniaki przyrządzone na rozmaite sposoby. Rzadziej - ale też się zdarza - kaszę kukurydzianą, quinoa, amarantus i tapiokę. Odkąd w rodzinie pojawiła się osoba na diecie bezglutenowej, moje szafki wzbogaciły się także o mąkę  migdałową, kokosową, kasztanową, marantę trzcinową (trzcinowatą) oraz mąkę z tapioki, a skrobia kukurydziana i ziemniaczana obecne były w nich zawsze. Kontynuuj czytanie →

Kefir z grzybka tybetańskiego i co dalej

chłodnik

Znów od paru tygodni robię kefir z grzybka tybetańskiego - świeże kultury przywiozłam ze zlotu, podobnie jak kryształy kefiru wodnego. Tamte przetwarzają wodę z cukrem, umożliwiając mi przez całe lato produkcję pysznych, musujących owocowych lemoniad probiotycznych. Tymczasem grzybek tybetański przetwarza mleko, zamieniając je w kefir. Najlepsze do tego celu jest oczywiście świeże, surowe mleko (u mnie jest to mleko kozie), ale pasteryzowane ze sklepu też może być, a nawet UHT ostatecznie daje radę. Może to być także mleko roślinne, co z pewnością ucieszy wegan - najsmaczniejszy wegański kefir otrzymałam jak dotąd z mleka kokosowego. Po prostu - grzybek tybetański jest bardzo mocną i odporną kulturą. Kontynuuj czytanie →

Racuszki z kwiatów bzu czarnego - 5 wspaniałych przepisów

racuszki z kwiatów bzu czarnego

Dziś przepis na obiecane wcześniej racuszki z kwiatów bzu czarnego, a więc kwiaty bzu w cieście. Wierz mi, to naprawdę pyszna przekąska, którą można przygotować tylko w krótkim okresie kwitnienia bzu. Bo nie da się ich zrobić z suszonych kwiatów! To rarytas, cymes, prawdziwie sezonowa potrawa niemożliwa do odtworzenia w pozostałych miesiącach roku. Tylko czerwiec, początek lata, jest odpowiedni do wykonania tego dania, więc nie marudzimy, że smażone, kaloryczne, tłuste, niezdrowe. Smażymy, wykorzystując jedyną ku temu okazję i sprzyjające okoliczności przyrody, do kuchni marsz! Do takich kwiatowych placków nie trzeba prawie używać cukru, bo kwiatki oddają całą swoją słodycz. Posypujemy pudrem głównie dla ozdoby. Kontynuuj czytanie →

Wegański smalczyk

wegański smalczyk

Pełni wrażeń wróciliśmy ze Zlotu Zielarskiego w Górach Sowich, gdzie podczas uczty niespodziewanym sukcesem okazał się mój skromny wegański smalczyk. Naprawdę poczułam się wyróżniona, gdy współuczestnicy, próbując tylu wspaniałych, nietuzinkowych, przesmacznych potraw, nagle zaczęli dopytywać się o autora mojego niepozornego smalcu. Prawda, jest smaczny, ja osobiście bardzo go lubię i chętnie zaskakuję tym smakiem gości, ale żeby aż taki sukces???

Wrażeniami i refleksjami ze zlotu podzielę się z Tobą później (wpis już jest, tutaj), a teraz szybko zapisuję recepturę na mój wegański smalczyk, bo prosili mnie o to współbiesiadnicy. Moim zdaniem to prosta potrawa, zwykle robię ją "na oko", ale skoro mam podać przepis, to zakasałam rękawy (po prawdzie to nie miałam czego zakasywać - jest ciepło i biegam po domu boso, w sukience bez rękawów) i stanęłam przy kuchennej desce i rondlu. Bo przecież trzeba dość dokładnie napisać, ile czego ma się znaleźć w smalczyku, prawda? Kontynuuj czytanie →