Grzyby solone - zapomniany sposób konserwacji

grzyby solone

Po raz pierwszy grzyby solone robiłam już w latach dziewięćdziesiątych i był to bardzo dobry sposób ich konserwacji. Później zapomniałam o soleniu na dobrych kilka (może nawet kilkanaście) lat. Zapomniałam - to złe słowo. Nie zapomniałam, marzyłam o tym, żeby znów mieć grzybów tak dużo, abym mogła je zakonserwować solą. Jednak nie składało się od lat. Nie było dużych grzybobrań, a te grzybki, które udawało się znaleźć, najczęściej suszyłam lub marynowałam. Bo żeby zdecydować się na solenie, muszę nazbierać naprawdę sporo grzybów. Suszenie jest pierwsze w kolejności, bez suszonych grzybów nie wyobrażam sobie grudniowych świąt. Z kolei małe kapelutki zwykle marynuję, a tylko duże, zdrowe kapelusze przeznaczam do solenia. Trzeba też pamiętać o tym, że nie wszystkie gatunki nadają się do konserwowania takim sposobem. Kontynuuj czytanie →

Masło jabłkowe

masło jabłkowe

Na pewno wiesz już, że jesienią różnymi metodami przetwarzam jabłka z naszych przedwojennych jabłoni, a jednym z ciekawszych sposobów jest masło jabłkowe. Przepis znów znalazłam u Margot, która prowadzi pysznego bloga Kuchnia Alicji. Bo tak to już jest, że jeśli Ala zamieszcza przepis na jakąś potrawę, to na pewno warto ją zrobić. Mając tej jesieni dostatek antonówek - najlepszych do tego typu przetworów - przystąpiłam do wykonania. I oto przed nami pojawia się masło jabłkowe. Kontynuuj czytanie →

Ocet jabłkowy z obierek i mus z rozmarynem

ocet jabłkowy z obierek

Jesienne antonówki z przedwojennego drzewa lecą na ziemię, zbieram je więc i przetwarzam, a przy okazji robię ocet jabłkowy z obierek. Nie mogą się przecież zmarnować, prawda? Nastawiłam jeden ocet "zwyczajny" i jeden świąteczny, piernikowy - z korzennymi przyprawami. W okolicach świąt Bożego Narodzenia będzie doskonałym dodatkiem smakowym do różnych sałatek i innych potraw oraz zwyczajnie - do porannej szklanki wody. Urozmaicenie zawsze w cenie 😀 Kontynuuj czytanie →

Papryka w musie jabłkowym

papryka w musie jabłkowym

Papryka w musie jabłkowym powstała na fali szaleństwa w przetwarzaniu jabłek. To dlatego, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami starych, przedwojennych jabłoni. Ze znanych odmian rozpoznajemy antonówkę, złotą renetę i wszczepioną przez nas w jeden konar malinówkę. Co do reszty drzew nie ma wyrobionego zdania nawet mój tato, mistrz sadownik. Cóż z tego jednak, że nie znamy odmian, skoro jabłuszka są aromatyczne i pyszne? Przy tym stare odmiany nie wymagają właściwie żadnych zabiegów - nie trzeba ich opryskiwać, a owoce są zdrowe, bez parcha, bez robaków (robaczywe są przeważnie tylko pierwsze spady). Kontynuuj czytanie →

Domowy koncentrat bulionowy

domowy koncentrat bulionowy

Przepisów na domowy koncentrat bulionowy krąży w sieci kilka. Taka domowa bulionetka fenomenalnie ułatwia gotowanie! Z natury rzeczy (wszak bulion warzywny zazwyczaj smakuje tak samo, a przynajmniej - powinien smakować tak samo) wszystkie receptury są nieco do siebie podobne. Ja także przygotowuję koncentrat bulionowy, który doskonale zastępuje wszelkie kupne gotowce - kostki rosołowe czy tzw. bulionetki. Domowy koncentrat bulionowy to kwintesencja naturalności w świecie kostek bulionowych z glutaminianem sodu i innymi niechcianymi dodatkami. Nie zrozum mnie źle - nie mam glutaminowej fobii. Czasem zjadam nawet zupkę w proszku, w której glutaminian sodu jest niemalże głównym składnikiem. Ale są to okazjonalne "wybryki", związane z podróżą, brakiem dostępu do kuchni albo nagłym głodem poza domem. Warto jednak niezbadanych do końca i uzależniających chemicznych dodatków unikać w żywieniu - niech ich spożycie będzie rzadkie, wyjątkowe. Kontynuuj czytanie →