Syrop z zielonych orzechów włoskich i miodu

syrop z zielonych orzechów

W ubiegłym roku po raz pierwszy zrobiłam syrop z zielonych orzechów. A czas na zielone orzechy jest właśnie teraz, na przełomie czerwca i lipca. W tym roku powtórzę produkcję, czekam tylko na świeży miód. Przepis na ten syrop zamieściła na Facebooku moja znajoma, Beata Romanowska. Pochodzi on z jednej ze starych książek zielarskich, których Beatka ma pełną biblioteczkę, więc nie mogę tu podać źródła. Dla mnie źródłem jest Beata. Link do wpisu na Facebooku znajduje się na końcu artykułu, ale nie każdy będzie mógł go przeczytać, bo zamieszczony został w ramach prywatnej grupy. Na szczęście każdy może do niej dołączyć, nazywa się ZIOŁOWE SŁOIKI. Kontynuuj czytanie →

Cytryny w miodzie

cytryny w miodzie

Z ostatnich sycylijskich eko-cytryn oraz świeżutkiego miodu nastawiłam coś zupełnie dla mnie nowego i nieznanego - cytryny w miodzie. To taki trochę ferment, a trochę przetwór. Żeby być wiarygodną - zrobiłam te cytryny w miodzie już rok temu, a opisuję dopiero teraz, gdy jestem pewna, że to na pewno się uda. I powtarzam w tym roku, bo to jest świetny sposób i na cytryny, i na miód. Podejrzewam, że metoda sprawdzi się przy dowolnych owocach, byle by były ekologiczne - pomarańcze, limonki, mandarynki. Z kumkwatami nawet poczyniłam pewne próby, o czym pisałam tutaj (klik). Może z innymi owocami też uda się ta sztuka? Do eksperymentów wybrałabym pewnie maliny, może truskawki - a co Ty proponujesz? Jakieś sugestie, pomysły? Kontynuuj czytanie →

Chutney truskawkowy

Chutney truskawkowy

Przed rokiem przygotowałam bardzo fajny chutney truskawkowy (czytaj: czatnej truskawkowy). Recepturę podała moja znajoma w jednej z grup na Facebooku. Jej chutney truskawkowy jest wprost genialny, przez co wart rozpowszechnienia. Bo szkoda, żeby takie cudo ukrywało się w prywatnej grupie. Przy okazji dziękuję Beacie za tę fenomenalną recepturę. Przepisu nie publikowałam od razu, bo najpierw musiałam sprawdzić, czy to będzie dobre. Nooo, kochani - jest. Jest bardzo dobre! Ale z czatnejami tak już bywa, że w słoiku muszą dobrze przegryźć się smaki, dlatego próbuję najwcześniej po jakichś dwóch tygodniach. No i nie zdążyłam napisać o nim rok temu, bo skończył się sezon truskawkowy. Publikuję więc dopiero teraz. Zapewniam jednak, że warto zrobić sobie taki chutney z truskawek! Kontynuuj czytanie →

Placki z kwiatem bzu - wegańskie!

placki z kwiatem bzu

Dziś tylko króciutki przepis na wegańskie placki z kwiatem bzu. Bo to rodzaj przypomnienia, że teraz właśnie jest ten czas. Czas na wszelkie naleśniki, racuszki i placki z kwiatem bzu. Spiesz się z ich przygotowaniem, bo już za tydzień pewnie nie będzie białych kwiatów czarnego bzu. Bo to teraz jest ten gorący czas zbiorów. I tak mamy szczęście, że czarny bez rozkwita stopniowo, że w miejscach cienistych zakwita nieco później. Dzięki temu czas zbiorów się wydłuża, a nie jak z akacją (grochodrzewem) - pewnego dnia zakwita, szast-prast i po kwiatach. I przez to nie zawsze zdążę ze zbiorami surowca na akacjowe smakołyki (klik). W tym roku znów nie zdążyłam! Kontynuuj czytanie →

Kiszone szparagi zielone

kiszone szparagi

Kiszone szparagi (zielone, bo białych jeszcze nie próbowałam kisić) od paru lat przygotowuję każdej wiosny. W ubiegłym roku nie zdążyłam opublikować wpisu, więc nadrabiam teraz. W myśl zasady, że kisić można wszytko - próby z zielonymi szparagami wydawały mi się oczywistością. Przygotowuję więc w sezonie szparagowym kilka porcji takiej kiszonki. Czasem kiszę same zielone szparagi, a czasem z dodatkami - młodą marchewką, papryczką chili albo innymi różnościami - zależnie od aktualnego nastroju. Efekt zawsze jest satysfakcjonujący. Po kilku latach prób uważam, że kiszenie zielonych szparagów jest jednym z lepszych sposobów konserwowania tych warzyw na zimę. Ale pod warunkiem, że kiszonka będzie przechowywana w chłodnym miejscu. Kontynuuj czytanie →