Dyniowa zupa z Jamajki

dyniowa zupa z Jamajki

Dyniowa zupa z Jamajki to jest pierwsza rzecz, którą tej jesieni ugotowałam z dyni. Zupka jest bardzo smaczna, sycąca i rozgrzewająca. Może stanowić pierwsze danie jakiegoś większego obiadu i wtedy do miseczek wlejesz niewielkie porcje, a dodatki są niepotrzebne. Ja mam jednak bardzo pragmatyczne podejście do gotowania obiadów. To nastawienie jest chyba dość charakterystyczne dla pracujących osób, bo kto po przyjściu z pracy ma czas na gotowanie dwu, a nawet trzydaniowego obiadu? No, może w święta - wtedy zupa jest naprawdę pierwszym daniem, ale przecież nie na co dzień. W mojej codziennej kuchni zupa jest całym obiadem, dlatego staram się, aby była pełna dodatków i bardzo syta. No i oczywiście zjadamy naprawdę duże porcje zupy na obiad. To jest zawsze spora miska, a nie mały talerz z odrobiną zupy na dnie. A po zupie czasem na stole pojawia się deser, na przykład jakieś pyszne sezonowe ciasto. Kontynuuj czytanie →

Risotto z borowikami

risotto z borowikami

Dziś przedstawiam kolejny przepis we włoskim stylu - risotto z borowikami. Tak się bowiem złożyło, że z ostatniego grzybobrania wróciliśmy z borowikami (prawdziwkami) w ponadprzeciętnej ilości. Bo prawie zawsze z Puszczy Noteckiej wracaliśmy z jakimś prawdziwkiem w koszyku, ale w porywach były to 3-4 sztuki, a czasem tylko jeden szlachetny grzybek. To dlatego, że w puszczy królują raczej rozmaite podgrzybki i ich zawsze zbieraliśmy najwięcej. A te borowiki to tylko ku uciesze i na osłodę - zawsze było ich za mało, aby ugotować z nich jakąś konkretną potrawę. Aż do teraz, gdy trafiliśmy w takie miejsce i taki czas, że udało nam się zebrać pełen kosz szlachetnych grzybów - borowików i rozmaitych koźlarzy. I jeszcze pierwsze w sezonie gąski zielonki na dokładkę. Kontynuuj czytanie →

Koktajl z gruszek i jarmużu

koktajl z gruszek i jarmużu

Koktajl z gruszek i jarmużu powstał u mnie w ramach akcji ratowania warzyw i owoców przed degradacją. A co to jest degradacja? No cóż, wypada spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że ta cała degradacja to jest po prostu powolne zmierzanie do zepsucia. Mięknięcie, gnicie, pleśnienie - czyli zniszczenie czy unicestwienie, mówiąc wprost. Oczywiście gnijące czy pleśniejące jedzenie bezwzględnie trzeba wyrzucić, ale cała sztuka polega na tym, aby uchwycić właściwy moment. Ten, w którym owoce są już bardzo miękkie i mocno dojrzałe, ale jeszcze nie zaczynają się psuć. Oprócz miękkich gruszek i lekko zmęczonego jarmużu (był już najwyższy czas na jego wykorzystanie!) dodałam do koktajlu parę innych składników. Czyli jakich? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu. Kontynuuj czytanie →

Jabłka w cieście

jabłka w cieście

Przedstawiam kolejny mój ulubiony smak dzieciństwa - jabłka w cieście. Jak przez mgłę pamiętam, że mama smażyła je dość często (powiedzmy raz na 2-3 tygodnie) na obiad lub ciepłą kolację. Jako dziecko potrafiłam zjeść zupełnie nieprawdopodobne ilości tych placków. Mama, stojąc przy kuchence i smażąc kolejne porcje, prawie omdlewała ze zmęczenia, a my jadłyśmy i jadłyśmy 😀 Młodsza siostra nieco wcześniej odpadała z gry, a mnie ciągle było mało. Jest to więc zdecydowanie mój "comfort food", wspomnienie dzieciństwa, które ogrzewa moje wewnętrzne dziecko. I które wraz z Mamą odeszło na zawsze... Nie jest to najzdrowsze jedzenie, bo smażone i dość tłuste, ale czasem (raczej rzadko!) trzeba sprawić sobie przyjemność i przypomnieć smaki dzieciństwa. Wciąż uwielbiam jabłka w cieście, choć teraz to ja stoję nad patelnią. Kontynuuj czytanie →

Risotto z cukinią

risotto z cukinią

Risotto z cukinią przygotowałam pod wpływem Jamie'go Olivera, a ściślej mówiąc - pod wpływem przepisu, który znalazłam na jego stronie. Link do źródła jak zawsze znajdziesz na końcu wpisu, ale to źródło było jedynie inspiracją. Bo ja nie trzymałam się kurczowo przepisu, tylko radośnie zmodyfikowałam go po swojemu. I chociaż jadam od czasu do czasu różne rodzaje risotta (kilka fajnych receptur znajdziesz tutaj - klik) i bardzo je lubię, to jednak risotto z cukinią zaskoczyło mnie totalnie. Nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać, ale przecież wciąż szukam nowych pomysłów na cukinię, więc i risotto się przytrafiło. To było nieuniknione prędzej czy później. No i ono właśnie mnie zaskoczyło, bo cukinia i ryż są dość mało wyraziste same w sobie, ale pozostałe składniki sprawiły, że całe danie jest naprawdę bardzo, bardzo smaczne. Kontynuuj czytanie →