Co roku wczesną jesienią gotuję leczo. Dlaczego właśnie wczesną jesienią? Bo wtedy mam dostęp do wspaniałej, kipiącej aromatem i smakiem gruntowej papryki. Od lat kupuję ją zawsze od tego samego sprzedawcy, który jest równocześnie producentem. Papryka jest wspaniała, aromatyczna i pełna słodyczy, charakterystycznej dla dojrzewających w słońcu owoców i warzyw. W każdy piątek kupuję mniej więcej 5 kilogramów, nie mogę się oprzeć! A potem, w sobotę i niedzielę, walczę z jej przetworzeniem. Zrobiłam dotychczas między innymi sos włoski, wielowarzywną kiszonkę, sos słodko-kwaśny. Używam też papryki do przygotowania potraw na bieżąco, na przykład w placku benedyktynów czy ratatouille. Teraz przyszła pora na węgierskie leczo. Kontynuuj czytanie
Leczo prawie tradycyjne
