Płatki róży na gliceryt i ocet

płatki róży

Uwielbiam smak i aromat przetworów różanych, jednak zwykle dostępne mi płatki róży pozwalają jedynie na przygotowanie niewielkiej ilości glicerytu. Jest wspaniały do wszelkich zastosowań kosmetycznych, co bardzo mnie cieszy. Ale o własnej konfiturze mogę zapomnieć, choć bardzo ją lubię. No trudno, przecież nie można mieć wszystkiego, prawda? Moich własnych róż mam bardzo niewiele. Czasem podbieram sąsiadce (oczywiście za jej przyzwoleniem), ale to nadal nie jest dużo. Z rzadka udaje mi się złowić jakieś przy polnych drogach - z rzadka, bo chętnych jest wielu. Jednak płatki róży są tak cudowne, że warto się postarać i zdobyć chociaż trochę, zwłaszcza na gliceryt. On wydaje mi się tu najcenniejszy. Kontynuuj czytanie →

Mak polny w kosmetyce i kulinariach

mak polny

Wszędzie wokół nas pojawiają się teraz piękne, czerwone kwiaty - to mak polny. Rosną na obrzeżach pól, na których uprawia się zboża oraz na poboczach dróg i autostrad. Tych płatków nie zbieramy! Dlaczego? Pobocze autostrady jest chyba oczywistością, nie muszę pewnie nikomu tłumaczyć, dlaczego w tych miejscach nie zbiera się ziół. Jednak obrzeża pól uprawnych wydają się bezpieczne, skoro tam uprawiane są rośliny na nasz chleb powszedni. Wydają się, a jednak nie są bezpieczne! Kontynuuj czytanie →

Balsam po goleniu i po opalaniu też

balsam po opalaniu

Tytułowy balsam po goleniu zrobiłam jeszcze latem, w ramach prezentu imieninowego dla szwagra. A że kosmetyku "wyszło mi" dość sporo, to obdarowałam nim także męża i syna. Bo choć pierwszy już nie goli się brzytwą, a drugi nosi teraz brodę - nawilżający, lekki kremik sprawi przyjemność każdemu mężczyźnie. Mało tego, to nie jest balsam tylko dla facetów! Niejako przy okazji udało mi się stworzyć fantastyczny, kojący balsam po opalaniu. Nie, to nie jest środek na oparzenia słoneczne, ale któż rozsądny dopuszcza do oparzeń? Za to w pielęgnacji lekko opalonej, rozgrzanej skóry mój balsam sprawdzi się świetnie - nawilżając ją, kojąc i leciutko chłodząc. Używałam tego balsamu, testując na sobie, jest naprawdę ultralekki i bardzo fajny, nawet jako zwyczajny krem do pielęgnacji twarzy. Albo jako balsam po kąpieli w wannie czy natrysku. Kontynuuj czytanie →

Balsam Shea - Mydlarnia u Franciszka

balsam shea

Balsam Shea przygotowałam dla przyjaciółki, a przy okazji sama zaczęłam go używać - jest zaskakująco fajny! A wszystko zaczęło się któregoś zimowego ranka, gdy po odebraniu telefonu usłyszałam pytanie: "Masz może białe piżmo?" Zamarłam. Jakie białe piżmo, co to ma być, do czego służy? Zadałam kilka pytań i dowiedziałam się więcej - że koleżanka z pracy przywiozła z Kołobrzegu taki fajny balsam białe piżmo. I że moja przyjaciółka tak bardzo jest nim zachwycona, że też chce go mieć. Że skóra po nim miękka, jedwabista i pachnąca. No cudo, prawdziwe cudo! Kontynuuj czytanie →

Lekki krem nawilżający

lekki krem nawilżający

W moim małym domowym laboratorium od czasu do czasu przygotowuję lekki krem nawilżający. Receptura nie jest sztywna, często wprowadzam do niej jakieś zmiany. Jednak zawsze mój krem idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej, bo łatwo się wchłania, a przy tym dobrze nawilża i odżywia cerę. To wspaniały krem dla wszystkich osób, dla których krem stokrotkowy okazał się zbyt ciężki. Rozumiem to, bo ja również nie lubię, gdy po aplikacji kremu "gęba mi się świeci". Zdecydowanie wolę użyć jakiegoś lekkiego kremu, który szybko się wchłonie i pozostawi skórę miękką i odżywioną, ale nie błyszczącą od nadmiaru użytych tłuszczów. Kontynuuj czytanie →