Fermentowane winogrona na przystawkę

nasza winnica

Niedawno w jednej z grup na Facebooku znajoma zamieściła przedwojenny przepis na fermentowane winogrona. Wprawdzie my z soku naszych winogron zwykle nastawiamy wino, ale tym razem postanowiłam spróbować czegoś nowego. Beata wspomina, że podaje się je tak samo jak inne marynaty i kiszonki, a dodatkowo jako składnik koreczków na bankiety i przyjęcia ogrodowe, gdzie jest szwedzki stół. Wyobrażam sobie, że taki fermentowany owocek w połączeniu z kostką sera żółtego, koziego lub pleśniowego i na przykład z połówką orzecha włoskiego stworzy smaczny koreczek na świąteczny stół. Więc robię! Kontynuuj czytanie →

Jabłka w cieście

jabłka w cieście

Przedstawiam kolejny mój ulubiony smak dzieciństwa - jabłka w cieście. Jak przez mgłę pamiętam, że mama smażyła je dość często (powiedzmy raz na 2-3 tygodnie) na obiad lub ciepłą kolację. Jako dziecko potrafiłam zjeść zupełnie nieprawdopodobne ilości tych placków. Mama, stojąc przy kuchence i smażąc kolejne porcje, prawie omdlewała ze zmęczenia, a my jadłyśmy i jadłyśmy 😀 Młodsza siostra nieco wcześniej odpadała z gry, a mnie ciągle było mało. Jest to więc zdecydowanie mój "comfort food", wspomnienie dzieciństwa, które ogrzewa moje wewnętrzne dziecko. I które wraz z Mamą odeszło na zawsze... Nie jest to najzdrowsze jedzenie, bo smażone i dość tłuste, ale czasem (raczej rzadko!) trzeba sprawić sobie przyjemność i przypomnieć smaki dzieciństwa. Wciąż uwielbiam jabłka w cieście, choć teraz to ja stoję nad patelnią. Kontynuuj czytanie →

Ocet z nawłoci

ocet z nawłoci

Ocet z nawłoci przygotowałam w ramach wspomagania nerek w czyszczeniu organizmu z różnych produktów przemiany materii. I jeszcze w ramach usuwania nadmiaru wody, co pozwala likwidować rozmaite obrzęki. Najpierw zerwałam kwitnące wierzchołki pędów nawłoci kanadyjskiej, które rosną tu i ówdzie w zakątkach ogrodu, a gdy okazało się, że mam za mało surowca, wybrałam się na dużo bogatsze stanowisko. Tam uzupełniłam zbiory, ścigając się z pszczołami w jesiennym słońcu, bo pszczoły bardzo lubią nawłoć, choć nie jest ona dla nich najlepszym pożytkiem. To my, ludzie, nauczyliśmy się lubić i cenić miód nawłociowy i pożądać go za wszelką cenę. Ale czy miód pozyskiwany z gatunku inwazyjnego, nieznanego w dawnych czasach, może być naprawdę i jednoznacznie dobry? To jest temat bardzo kontrowersyjny i złożony, nieodpowiedni na krótki wpis o przygotowaniu octu. Kontynuuj czytanie →

Nalewka śliwkowa

nalewka śliwkowa

Moja nalewka śliwkowa jest najprostsza z możliwych. Najbardziej lubię naturalny węgierkowy smak, dlatego zwykle nie dodaję nic poza alkoholem i cukrem. Warto wiedzieć, że to jest nalewka alkoholowa na owocach. Dlatego właśnie nazywa się ją nalewką śliwkową, a inne nazwy to śliwówka, śliwkówka, nalewka z węgierek, nalewka węgierkowa. Ale to nie jest śliwowica! Bo śliwowica to destylat, a nie nalewka alkoholowa. Można zwiększyć dodatek cukru do nalewu, a wtedy powstanie likier śliwkowy. Kontynuuj czytanie →

Leśne grzyby w oliwie

leśne grzyby w oliwie

Leśne grzyby w oliwie to sposób marynowania grzybków powszechny w krajach śródziemnomorskich. Ze zbierania grzybów szczególnie znani są mieszkańcy Toskanii i Prowansji, ale grzybobrania są lubiane również poza tymi regionami. No i co w tym dziwnego, że po zbiorach marynuje się grzyby, aby zachować je na zimę? Nic, zupełnie nic, bo na całym świecie konserwuje się żywność z przeznaczeniem do późniejszego spożycia. My też bardzo chętnie marynujemy grzybki, prawda? Kilka przepisów na moje marynaty grzybowe znajdziesz na blogu. Z tym, że u nas jada się zwykle grzyby marynowane w occie spirytusowym, czasem w winnym lub jabłkowym, a niekiedy nawet przygotowuje się bardzo mocno octowe grzybki na zakąskę do wódki. Kontynuuj czytanie →