Kapusta kiszona w słoikach

kapusta kiszona w słoikach

Wiele razy już pisałam, że nie kiszę na zimę beczki kapusty, bo w mojej kuchni na bieżąco powstaje kapusta kiszona w słoikach. Najczęściej w zwyczajnych słoikach o pojemności 0,9 litra, ale mam też świetne, stare, jednolitrowe słoiki typu twist, w których mieści się kilogram ciasno ubitych warzyw - kapusty, rzepy, kalarepy, kapusty z ananasem albo kapusty z buraczkami. Czasem zdarza mi się kisić kapustę w większych słoikach, 3-4-litrowych, bo wiele zależy od sytuacji. Czasem kiszę kapustę bez dodatków, ale najczęściej powstaje kapusta kiszona w słoikach z jakiś dodatkiem - marchewki, buraka albo innych "wynalazków". Uważam, że taka kapusta kiszona na bieżąco jest znacznie smaczniejsza, niż zakiszona jesienią w wielkiej beczce. Kontynuuj czytanie →

Kalarepa kiszona

kalarepa

Niedawno na Facebooku pokazałam pewnego giganta, z którego powstała kalarepa kiszona na kilka sposobów. Tak, to wielkie warzywo to była kalarepa odmiany Gigant, wyhodowana w naszym ogrodzie. Pod koniec sezonu i na przełomie jesieni i zimy jadaliśmy różne potrawy, wykorzystując nasze ogrodowe kalarepy. A teraz wreszcie wzięłam się za największy okaz, który przechowywałam w spiżarni. Nie mam odpowiedniej wagi, żeby zważyć tego potwora. Zebrana przed przymrozkami, trzymana w zimnej spiżarni bardzo dobrze się przechowuje. Ta konkretna kalarepka była naprawdę wielka. Po oczyszczeniu ze skóry i korzeni uzyskałam jakieś 5 kg surowca gotowego do przetwarzania. Więc ze skórą i przyległościami mogła ważyć nawet 7 czy 8 kg! Ale odmiana Gigant nie drewnieje, nie parcieje i naprawdę dobrze przechowuje się w zimnym miejscu. Kontynuuj czytanie →

Sos pieczeniowy Jamiego Olivera

sos pieczeniowy

Niedawno znów przygotowałam fenomenalny wegański sos pieczeniowy Jamiego Olivera i bardzo chcę podzielić się z Tobą tym przepisem. Bo jest świetny i zadowala kubki smakowe wielu znanych mi osób. A historia jest taka, że odkąd definitywnie przestaliśmy jeść mięso (to było w 1994 roku, czyli wieki temu), to wiadomo - nie było na obiad pieczonego lub smażonego mięsa i pysznego sosu pieczeniowego. I choć zupełnie nie brakuje mi samego mięsa i jego smaku, to jednak pozostały pewne przyzwyczajenia. Jednym z nich jest pyszny sos pieczeniowy, czyli pełen smaku, aromatu i umami sos do ziemniaczków, klusek, kopytek i pyz drożdżowych (czyli klusek na parze). Bo jeśli nie z sosem, to z czym je podać? Kontynuuj czytanie →

Kluski kładzione

kluski kładzione

Kluski kładzione to kolejna z potraw mojego dzieciństwa. Przepraszam, że ja tu ciągle o dzieciństwie wspominam i do niego wracam. Ale to dlatego, że kiedyś nie kupowało się gotowców w sklepie, tylko przygotowywało w domu prostym sposobem. Mama robiła domowy makaron, bo nie było wyboru gotowych w sklepie, tak jak dziś. I nie było na półkach sklepowych wielu innych produktów, które dziś kupi się bez trudu. Nawet kluski lane widuję, kopytka, racuszki, gotowe naleśniki i placki ziemniaczane. Tylko - czy to na pewno jest dobre jedzenie? Dobre, czyli zdrowe i smaczne? Kontynuuj czytanie →

Sałatka z fasoli "Jaś" - Veganuary 2023

sałatka z fasoli

Sałatka z fasoli "Jaś" jest bardzo przyjemną propozycją na posiłek w pracy, na kolację i na każdą imprezę. A już zwłaszcza na imprezę karnawałową. Bo to jest sałatka z kategorii dań solidnych, pożywnych, intensywnych w smaku i bogatych w wartości odżywcze. To nie jest sałatka fiu-bździu, z pomidorków i zielonych liści, która jest bardziej odpowiednia na późną wiosnę i lato. Nie. Ta sałatka to jest po prostu konkret. Bardzo smaczny konkret. I w dodatku nie więdnie, nie tonie w nadmiarze soku i po prostu dobrze wygląda przez długi czas na stole. Łatwo się przechowuje w lodówce. Zachęcam do spróbowania! Kontynuuj czytanie →