Sos do szakszuki - zapas na zimę

sos do szakszuki

O szakszuce nie pisałam jeszcze na blogu, ale z prawie ostatnich pomidorów przygotowałam sos do szakszuki, mały zapasik do słoików na zimę. Chętnie zrobiłabym więcej, ale nasze pomidory naprawdę się kończą, jak to jesienią, w październiku. Za rok na pewno przygotuję dużą porcję tego sosu, bo jest pyszny, a także umożliwia łatwe i szybkie przygotowanie śniadania w stylu bliskowschodnim. Kontynuuj czytanie →

Mus jabłkowy z rozmarynem

mus jabłkowy z rozmarynem

W tym roku mamy wyjątkowo dużo antonówek, przygotowałam więc mus jabłkowy z rozmarynem. Nie da się opowiedzieć tego smaku, trzeba samemu spróbować. Żywiczny, lekko gorzkawy rozmaryn doskonale komponuje się ze słodyczą i kwaśnością jabłek oraz niezbyt nachalnym aromatem cynamonu, a dodatek soli zaokrągla i dopełnia smak. Taki mus to jest rzecz naprawdę wyjątkowa. Nadaje się i do słodkich, i do wytrawnych dań. A przygotowanie jest bardzo łatwe! Trzeba mieć tylko jabłka i świeży rozmaryn, bo resztę składników prawdopodobnie zawsze masz w kuchni. Kontynuuj czytanie →

Papryczki faszerowane fetą - meze w greckim i tureckim stylu

papryczki faszerowane fetą

Meze oznacza przystawkę, a papryczki faszerowane fetą należą do naszych ulubionych smaków. Podobne przystawki przygotowuje się po obu stronach Morza Egejskiego, czyli w Grecji i w Turcji. I oczywiście na wszystkich okolicznych wyspach. Miałam szczęście użyć oryginalnej greckiej fety i cudownej greckiej oliwy. I tylko papryczki są polskie, trochę naszych własnych i trochę kupionych od lokalnego rolnika czy raczej ogrodnika. Moje papryczki są słodkie, ale śmiało można użyć półostrych, np. czereśniowych. A nawet całkiem ostrych, jeśli ktoś ma odwagę. Ja nie miałam, choć mamy pod folią krzak cudownej papryki jalapeño. Może jednak zdobędę się kiedyś na odwagę i przygotuję kilka sztuk, aby spróbować ostrej wersji? Kontynuuj czytanie →

Bułka z pieczarkami - nostalgiczny fast food

bułka z pieczarkami

Październik zawsze kojarzy mi się z początkiem roku akademickiego, a to oznacza jedno - bułka z pieczarkami. Jedyny fast food łatwo dostępny w czasach mojego studiowania. Bułkę z pieczarkami łapało się w biegu między salą wykładową na Szamarzewie a zajęciami w czytelni uniwersyteckiej w centrum Poznania. Ponoć najlepsze bułki z pieczarkami sprzedawano w Stajence Pegaza na Teatralce, ale tam mi było nie po drodze. Do Biblioteki Uniwersyteckiej zmierzałam przez ulicę Czerwonej Armii, obecnie Święty Marcin. Może ktoś pamięta budkę z tymi bułkami przy budynkach Alfy? Kontynuuj czytanie →