Wspomnienie z warsztatów mydlarskich

Muszę tu, na blogu, zapisać moje wspomnienie z warsztatów mydlarskich w Zielonej Górze. Niedawno wspominałam, że takie warsztaty poprowadzę, a dziś zamieszczam kilka zdjęć i na gorąco zapisanych emocji. Cóż mogę Wam napisać od siebie? Same dobre rzeczy!wspomnienie z warsztatów mydlarskich

Na wezwanie Ani stawiło się jeszcze sześć uczestniczek, miałam więc na warsztatach siedem osób, którym należało przybliżyć temat mydeł. Okazało się to zadaniem wcale nie takim łatwym. Niektóre dziewczyny miały już kontakt z surowcami i recepturami, bo na potrzeby własne i swoich rodzin wytwarzają kosmetyki, głownie ziołowe. Choć z mydłem to była ich pierwsza przygoda. Inne uczestniczki nigdy nie miały do czynienia z domowym laboratorium. Po raz pierwszy z bliska mogły zobaczyć rozmaite oleje, masła, maceraty, glinki i olejki eteryczne. Te ostatnie zrobiły furorę wśród wszystkich! Wiem, to zawsze najmilsza część zajęć – wąchanie i poznawanie prawdziwych, naturalnych zapachów. A potem komponowanie własnych połączeń, których użyje się podczas wyrobu mydła. Magia zapachów zawsze działa! To taka świetna zabawa…wspomnienie z warsztatów mydlarskich

Wspomnienie z warsztatów mydlarskich – przygoda z Sapo kalinus

Ale nie zaczęłyśmy od wąchania olejków eterycznych, tylko od krótkiej rozmowy zapoznawczej i zasad bhp. Rozdano rękawiczki i okulary ochronne, założono fartuszki, a zaraz potem na scenę wkroczyło Sapo kalinus z oleju lnianego. Ktoś odmierzył olej lniany, który zaraz wylądował w misie wolnowara i zaczął się ogrzewać. Ktoś inny – wodę destylowaną, a jeszcze inny ktoś – wodorotlenek potasu. I tu pojawił się malutki problem, który wyszedł na jaw później – osoba odważająca wodorotlenek nie zauważyła, że na wadze jest przecinek. Zamiast 82 gramów odważyła zaledwie 8,2 grama i całość rozpuściła w przygotowanej wcześniej wodzie. To oczywiście mój błąd, nie pomyślałam o tym, że powinnam jej objaśnić działanie tak precyzyjnej wagi (później, już przy odważaniu wodorotlenku sodu, dopilnowałam tej wagi szczególnie dokładnie!).wspomnienie z warsztatów mydlarskich

O niedoborze wodorotlenku dowiedziałyśmy (a raczej domyśliłyśmy) się prawie godzinę później, gdy mydło potasowe powinno już zacząć fazę żelową, a ono nadal było całkiem rzadkie 🙁 Rozwiązanie znalazłyśmy szybko – domyślając się przyczyny niepowodzenia, szybko obliczyłyśmy brakującą ilość wodorotlenku potasu, rozpuściłyśmy go w niewielkiej ilości wody i chlupnęłyśmy ostrożnie do wolnowara. Z Sapo kalinus dalej już wszystko poszło gładko. Na koniec zajęć gotowa pasta mydlana została rozdzielona pomiędzy uczestniczki. Niech im dobrze służy!wspomnienie z warsztatów mydlarskich

Wszyscy skupieni nad czytaniem receptur – praca wre!

Mydełka sodowe

Później warsztaty odbyły się już bez większych przygód. Każda z dziewczyn samodzielnie odważyła potrzebne do danej receptury tłuszcze, wodę destylowaną i wodorotlenek sodu. Dobrały dodatkowe składniki – glinki, zapachy, maceraty ziołowe, kwiatki lawendy. Każda samodzielnie sporządziła ług, a następnie – po osiągnięciu odpowiedniej temperatury – łączyła go z tłuszczami i dodatkami przy pomocy blendera. Osiągnąwszy odpowiednią konsystencję masy mydlanej – wylewały ją do przygotowanych foremek silikonowych. I już, to niby wszystko, ale zajęło nam trochę czasu 🙂

wspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskichwspomnienie z warsztatów mydlarskich

Po przerwie na kawę i pogaduszki (ale nie jakieś tam ploteczki, o nie – gadałyśmy o ziołach, maceratach, octach, domowych kosmetykach, zdrowiu i innych ważnych sprawach) objaśniłam uczestniczkom kalkulator mydlany – jak z niego korzystać i jak czytać. Jeszcze tylko pytania, podziękowania, miłe słowa, pakowanie foremek z mydłami w folię. Pożegnania i – 4,5 godziny minęło nam nawet nie wiadomo kiedy i jak!

wspomnienie z warsztatów mydlarskich

Dziewczyny uczestniczące w naszym niedzielnym wydarzeniu, do Was teraz szczególnie piszę – podczas warsztatów trochę zaschło mi w gardle, zapomniałam powiedzieć o kilku drobiazgach, ale bawiłam się w Waszym towarzystwie i z Wami naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że i Wy ze mną miło i owocnie spędziłyście czas, że Wasze wspomnienie z warsztatów mydlarskich na długo pozostanie w pamięci i że będzie to przyjemne wspomnienie. I że trochę dowiedziałyście się o domowym wytwarzaniu mydła. Gdyby pojawiły się Wam jeszcze jakieś wątpliwości związane z tematem – pytajcie śmiało, na pewno postaram się pomóc. To taka “gwarancja powarsztatowa” 😀 Hołduję zasadzie: “Nie kupuję mydła, sama robię je w domu i nauczę tego innych”. Dziękuję Wam za uczestnictwo i bardzo miło spędzony czas!wspomnienie z warsztatów mydlarskichPS. Nie wszystko zostało uwiecznione na zdjęciach, bo fotoreporterem również targały emocje – mam nadzieję, że mu to wybaczycie 🙂

5 thoughts on “Wspomnienie z warsztatów mydlarskich

  1. Jak ja Wam zazdroszczę, niestety ja nie mogłam być chociaż bardzo chciałam. Sprawy rodzinne. Może kiedyś jeszcze takie warsztaty się odbędą i ja będę miała okazję na nich być . Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników i Ciebie Hajduczku:)

    1. Natalio, jeśli zorganizujesz grono chętnych osób i załatwisz jakieś lokum, to przyjedziemy do Świdnicy. Obiecuję!

  2. Witam a ile osób miało by się spotkać ? Ile by takie warsztaty na osobę kosztowały? Kiedy by była możliwość zorganizowania takich warsztatów

    1. Krzysiu, to zależy od wielu czynników. Warsztaty wyjazdowe robię dość rzadko, ale zdarza się. Warsztaty u mnie zimą nie są możliwe, bo nie ma odpowiedniego pomieszczenia, ale mam nadzieję, że od przyszłej wiosny już będę miała gdzie prowadzić warsztaty. Idealnie, jeśli zbierze się grupa 8-10 osób, w porywach do 12 – jeśli miałabym dojechać gdzieś dalej. Jeśli u mnie, na miejscu, to wystarczy, jeśli będą to nawet 4 osoby, choć oczywiście – jeśli jest więcej, to ciekawiej i weselej 🙂
      Pozostałe sprawy są do ustalenia. Ale to już raczej w korespondencji mailowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *