Dziurawiec był chyba pierwszym ziółkiem, które zaczęłam zbierać jeszcze jako nastolatka. Szybko nauczyłam się go rozpoznawać, wtedy jeszcze z nieco siermiężnych książeczek opisujących zioła. Jednak nigdy nie miałam problemu z odróżnieniem dziurawca od innych roślin - pięć żółtych płatków i "dziurki" w liściu pozwalały na bezbłędną identyfikację. Systematycznie, co roku przygotowywałam całe naręcza suszu, które potem pod postacią naparów wypijała cała rodzina. Herbatka dziurawcowa przygotowana z własnego suszu różniła się w smaku (i zapewne działaniu) tak bardzo od torebek dostępnych w aptekach i sklepach zielarskich, że już nigdy nie kupiłam herbatki z dziurawca. Zawsze zbieram go sama. Mój własny susz nie zawiera tak wiele "badyli", czyli grubych, twardych łodyg. Nie jest też tak gorzki, czego już zupełnie nie potrafię wytłumaczyć. Kontynuuj czytanie
Dziurawiec na dobry sen i spokojność


