Dziś pyszna nalewka agrestowa. Naprawdę - nadspodziewanie smaczny trunek da się zrobić z tych skromnych, nieco zapomnianych i niedocenianych owoców. Ale żeby zrobić cokolwiek z agrestu, trzeba go najpierw zerwać (można też kupić na targu, ale to wersja dla wygodnych - my staramy się zdobywać wszystko własnymi rękami 😀 ). A jak wiadomo - agrest kłuje, drapie i kaleczy. No oczywiście nie owoce, ale krzaczki już tak - uzbrojone są w ostre ciernie, czasem pojedyncze, a niekiedy nawet trójdzielne - niczym trójząb Neptuna. Zrywanie agrestu nie jest trudne, ale wymaga uwagi. Należy wziąć jakiś stołek i usiąść sobie dość wygodnie, rozgarniając uprzednio pokrzywy (nasz agrest rośnie na uboczu, w kącie ogrodu, gdzie nie walczymy jakoś szczególnie z pokrzywami, więc są). A następnie oddać się powolnej pracy, medytacji, kontemplacji. I zrywaniu owoców. Kontynuuj czytanie →