Ogórki kiszone w soku własnym

ogórki kiszone w soku własnym

Sposób na ogórki kiszone w soku własnym podejrzałam na pewnym filmie o kiszeniu ogórków, link do źródła znajdziesz na końcu wpisu. Wszyscy kisimy ogórki w podobny sposób - zalewając składniki solanką z wody i soli. Jedni zalewają zimną solanką, a inni gorącą. Jedni starają się używać tylko kamiennej, niejodowanej soli do przetworów, a inni machają ręką i biorą zwykłą kuchenną sól jodowaną i zapewne z antyzbrylaczami, bo ona jest taka fajna - drobna, gładka i sypka. I - o dziwo - prawie każdemu udają się ogórki małosolne i kiszone, bo tak wielki tkwi w nich potencjał. To kiszenie jest po prostu łatwe, a przynajmniej całkiem dobrze udaje się w Polsce i całej wschodniej Europie, bo podobno w Hiszpanii czy we Włoszech to już nie jest takie proste i oczywiste. Tam w środowisku bytują inne drobnoustroje, a to bardzo utrudnia zwyczajne dla nas kiszenie ogórków. Kontynuuj czytanie →

Cukinia smażona słodko-kwaśna

cukinia smażona słodko-kwaśna

Cukinia smażona słodko-kwaśna w lekko pikantnym sosie to chińskie danie wegetariańskie. Podaje się je na ciepło jako warzywny dodatek do dania głównego lub jako jeden z elementów kilkudaniowego posiłku chińskiego. Przygotowałam tę cukinię w ramach poszukiwania i próbowania egzotycznych i nieoczywistych sposobów na to niezwykle uniwersalne warzywo. Bo, jak pewnie wiesz, uwielbiam cukinię i dania z cukinii. Żadnego roku nie może jej zabraknąć w naszym ogrodzie. Mogę nie mieć marchewki i buraczków, ale cukinia musi być. Najlepiej w kilku odmianach, bo lubię też urozmaicenie 🙂 Kontynuuj czytanie →

Zapiekana cukinia

zapiekana cukinia

Zapiekana cukinia jest kolejną propozycją z mojego arsenału walki z jej nadmiarem 🙂 Zresztą walka to nie jest dobre słowo. To raczej nieustanne poszukiwanie smacznych sposobów na cukinię, a wszystko po to, aby się nam nie znudziła, gdy jest jej naprawdę bardzo dużo. Nie lubię nudy i monotonii, ani w życiu, ani w kuchni. Dlatego robię na zmianę zupy, placki, zapiekanki, makarony, grillowaną cukinię, surówki, kiszonki, sałatki i trochę przetworów. Akurat przetworów nie za dużo, bo mam jeszcze nieco zapasów z ubiegłego lata, więc trzeba te nasze uparcie owocujące cukinie zjadać na bieżąco. A jak trzeba - to z apetytem zjadamy! Kontynuuj czytanie →

Pasta jajeczna pięć przemian

pasta jajeczna pięć przemian

Moja najnowsza pasta jajeczna została przygotowana według wskazań kuchni pięciu przemian. Ja sama uczyłam się tego sposobu gotowania jeszcze w latach 90-tych i bardzo go lubię. Wprawdzie nie jestem fanatyczką i nie całe gotowanie robię w ten sposób, ale zawsze już będę dodawać do potrawy najpierw pieprz i potem sól, a nie odwrotnie 🙂 Takie małe skrzywienie! Jeśli gotuję zupę, przygotowuję sałatkę albo mieszam pastę na chleb, to zazwyczaj dodaję składniki według określonej kolejności. Bo w przypadku tych potraw to jest bardzo łatwe. Wystarczy odrobina treningu, a na początku przygody z kuchnią pięciu przemian przydaje się pomoc specjalnej tabelki. Pasta jajeczna przygotowana tym sposobem jest pyszna, a przy tym wydaje się szczególnie harmonijna w smaku. Jedni w to wierzą, inni nie, ale co szkodzi zabawić się i spróbować? Kontynuuj czytanie →

Białe szparagi kiszone po pakosławsku

białe szparagi kiszone

Pomysł na białe szparagi kiszone po pakosławsku znalazłam tutaj. Kiszone szparagi z Pakosławia to produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych  Ministerstwa Rolnictwa. Jest to więc podobno tradycyjny produkt z Wielkopolski, ale jako żywo - nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Jestem Wielkopolanką z krwi i kości. Białe szparagi znam i jadam niemal od urodzenia. Moi rodzice od lat 60-tych do 80-tych prowadzili prywatny (to ważne!) sklep z warzywami i owocami. Mój tato jeździł po całej Polsce i poszukiwał dobrego towaru do swojego sklepu. Rodzice mieli w ofercie najlepsze jabłka, truskawki, ziemniaki, kiszoną kapustę i ogórki i w ogóle wszelkie warzywa i owoce dostępne ma polskim rynku. I jeszcze najwspanialszy tarty chrzan od Dymeckiego, dziś już chyba całkiem nieosiągalny. Ale nigdy wcześniej nie spotkałam się z kiszonymi białymi szparagami. Więc chyba był to produkt bardzo, baaaaardzo lokalny, znany tylko w okolicach Pakosławia 🙂 Kontynuuj czytanie →