Imbirówka stryja Dionizego

imbirówka stryja Dionizego

Przed laty w numerze specjalnym magazynu "Kuchnia" znalazłam przepis pod tytułem "Imbirówka stryja Dionizego". Tę broszurkę poświęcono owocowym i warzywnym zapasom na zimę. Nosi ona tytuł "Dziadkowe nalewki, babcine przetwory". Do dziś przygotowuję wiele przetworów według znalezionych tam receptur - są tak pyszne, że lepszych nie trzeba! Mam nadzieję, że niebawem uda mi się zamieścić jeszcze przepisy na nalewkę farmaceutów, nalewkę lipową, piołunówkę, porterówkę świąteczną, nalewkę gorzką ziołową i może żenichę kresową. Albo przynajmniej na niektóre z nich. Wszystkie wypróbowałam wielokrotnie, wszystkie testowałam na gościach. Niektóre (jak piołunówka) są gorzkie i nie każdemu smakują, ale najważniejszy jest przecież efekt zdrowotny - piołunówka cudownie wspomaga trawienie, jest pomocna nawet w całkiem trudnych przypadkach niestrawności. Dziś jednak postanowiłam skupić się na imbirówce. Kontynuuj czytanie →

Kiszone cytryny

kiszone cytryny

Jedliście kiedyś kiszone cytryny? Ich smak jest wyjątkowy i niepowtarzalny - równocześnie kwaśny i słony, jakby perfumowany. Kiedyś zupełnie nie mogłam sobie wyobrazić tej nuty smakowej, więc rok temu uległam. Po prostu musiałam ich spróbować! Ale żeby spróbować, to albo trzeba pojechać do Maroka, albo zrobić je w domu. Wyprawa do Maroka to nie taka prosta sprawa, choć z pewnością tam, u źródła, kiszone cytryny smakują najlepiej. Ale przecież my też umiemy robić kiszonki, więc z pewnością eksperyment się powiedzie! Zrobiłam więc kiszone cytryny w domu i wpadłam po uszy. Tego smaku nie da się opisać. W nim można się tylko zakochać lub ... znienawidzić! Rozumiem doskonale, że to nie każdemu musi smakować, to jest dziwne i zaskakujące, ale ja pokochałam tę oryginalną kiszonkę od pierwszego kęsa. Pokochałam tak bardzo, że w tym roku musiałam zrobić ją znowu! Kontynuuj czytanie →