Jarzynka solona na zimę

włoszczyzna solona

W tym roku jakoś wyjątkowo chodziła za mną jarzynka solona na zimę. Robiłam ją wraz z Mamą w bardzo dawnych czasach, a później odeszła w zapomnienie. Zastąpiły ją inne wspaniałe domowe produkty, które ułatwiają codzienne gotowanie. Linki do przepisów na te ułatwiacze znajdziesz na końcu wpisu. A ja tylko wspomnę, że solona włoszczyzna tak bardzo nie dawała mi spokoju, że wreszcie postanowiłam ją przygotować. I podzielić się moją sprawdzoną recepturą z wszystkimi Czytelnikami. Kontynuuj czytanie →

Ocet gruszkowy

ocet gruszkowy

Jesienny ocet gruszkowy można nastawić z całych owoców albo z obierek. A ponieważ robiłam w tym roku sporo przetworów z gruszek, to miałam też dużo obierek i gniazd nasiennych. Mogłabym wyrzucić je na kompost i to by nie było marnotrawstwo, ale zachciało mi się nastawić ocet gruszkowy właśnie z obierek. Już go robiłam w poprzednich latach, ale nie pisałam o nim wcześniej. A jest bardzo przyjemnym octem. Nieco podobny do jabłkowego, mnie wydaje się nieco delikatniejszy. Nie wiem, z czego to wynika i może to jest tylko moje złudzenie, ale nawet jeśli - to i tak zawsze warto nastawić nowy ocet. Kontynuuj czytanie →

Makaron z jabłkami

makaron z jabłkami

Ostatnio w ramach pocieszania samej siebie przygotowałam makaron z jabłkami. Dlaczego chciałam się pocieszyć? No cóż, wystarczy spojrzeć za okno. Szaro, buro i ponuro, chmury wiszą nisko, dzień jest krótki i zupełnie nie ma słońca. W dodatku ostatecznie i nieodwołalnie likwiduję moją dawną działalność, czyli księgarnię szkolną, o czym więcej pisałam na Facebooku (tutaj). I z tych powodów dopadł mnie jesienno-zimowy smuteczek, więc zachciało mi się jednej z ulubionych potraw z mojego rodzinnego domu. Wiem, że nudzę, bo znów wspominam gotowanie mojej mamy, ale cóż mogę na to poradzić, że takie niewspółczesne i niemodne dania bardzo lubię? Jeszcze kilka lat temu wpadłabym na pocieszający obiad do mamy, ale teraz już sama muszę sobie przygotować makaron z jabłkami. Kontynuuj czytanie →

Moskole

moskole

Moskole są jednym z najmilszych kulinarnych wspomnień kilku naszych pobytów w Zakopanem. Nie raz i nie dwa ratowały nasze wegetariańskie brzuchy w krainie wszechobecnego mięsa, gdzie królują rozmaite "koryta" wypełnione boczkiem, żeberkami i karkówką. Albo mięsnymi przysmakami z grilla. Wszystko to piękne, pachnące i smaczne, ale co ma w tym światku mięsem i tłuszczem płynącym jeść skromny i cichy wegetarianin? Zazwyczaj może zamówić niektóre pierogi, pomidora z bundzem, oscypki z grilla lub patelni albo moskole, najczęściej z masłem czosnkowym. Próbowaliśmy tego wszystkiego, ale najmilej wspominamy moskole. A że w naszej okolicy ostatnio spadł śnieg, a my już dawno nie byliśmy na Podhalu (bo od nas to jest pioruńsko daleko), to nostalgicznie przygotowałam sobie te placki w domu. I przeniosłam się na chwilę do zupełnie innej rzeczywistości, wypełnionej górskimi wycieczkami, spacerami po dolinach tatrzańskich i muzyką Karpat. Kontynuuj czytanie →

Konfitura z jarzębiny i jabłek

konfitura z jarzębiny

Na początku listopada wybraliśmy się do lasu po dzikie owoce, w wyniku czego powstała konfitura z jarzębiny i jabłek. Cudowna, aromatyczna, słodko-gorzka konfitura jarzębinowa. Procedura jej przygotowania jest nieco bardziej skomplikowana, niż proste "owoce z krzaka na stół", ale warto się postarać. Bo jarzębina to wielki skarb dla zdrowia! Mamy własne jabłka, dojrzałe owoce jarzębiny też są łatwo dostępne za darmo, okazało się więc, że największego wkładu finansowego wymagał cukier, bardzo drogi w obecnym czasie. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni, bo w ościennych krajach polski cukier jest dużo tańszy, a to oznacza, że ceny w naszych sklepach zostały sztucznie wywindowane. Swoją drogą - ciekawe dlaczego i kto na tym korzysta? Może kiedyś się tego dowiemy... Kontynuuj czytanie →