Moskole są jednym z najmilszych kulinarnych wspomnień kilku naszych pobytów w Zakopanem. Nie raz i nie dwa ratowały nasze wegetariańskie brzuchy w krainie wszechobecnego mięsa, gdzie królują rozmaite "koryta" wypełnione boczkiem, żeberkami i karkówką. Albo mięsnymi przysmakami z grilla. Wszystko to piękne, pachnące i smaczne, ale co ma w tym światku mięsem i tłuszczem płynącym jeść skromny i cichy wegetarianin? Zazwyczaj może zamówić niektóre pierogi, pomidora z bundzem, oscypki z grilla lub patelni albo moskole, najczęściej z masłem czosnkowym. Próbowaliśmy tego wszystkiego, ale najmilej wspominamy moskole. A że w naszej okolicy ostatnio spadł śnieg, a my już dawno nie byliśmy na Podhalu (bo od nas to jest pioruńsko daleko), to nostalgicznie przygotowałam sobie te placki w domu. I przeniosłam się na chwilę do zupełnie innej rzeczywistości, wypełnionej górskimi wycieczkami, spacerami po dolinach tatrzańskich i muzyką Karpat. Kontynuuj czytanie
Moskole
